Czy to miejsce naprawdę istnieje? To była moja pierwsza myśl, gdy rażące oczy słońce pozwoliło mi w końcu zobaczyć zabudowania. Calcata to miasteczko jak z innej epoki, położone niespełna 50 km od Rzymu. Maleńkie mieszkania z niewielkimi okienkami, wydrążone w wulkanicznym tufie tam, gdzie się dało i jak się dało. Są sklepiki, stragany i ludzie – kolorowi, niecodzienni. Mnóstwo kotów, kwiatów i bluszczu, który powoli, po cichu, rozsadza część zabudowań.
- Gdzie leży Calcata i dlaczego warto o niej wiedzieć
- Święty Napletek, czyli najdziwniejsza relikwia chrześcijaństwa
- W kruchości siła – tuf, ewakuacja i narodziny borgo artystów
- Ludzie Calcaty w… miniaturze
- Ogród Cudów Paola Portoghesiego
- Co zobaczyć w Calcacie – spacer po uliczkach
- Poza murami – Park Valle del Treja i Cascate di Monte Gelato
- Jak dojechać do Calcaty
- Szlakiem Via Amerina i Italian Wonder Ways
- Planując swoją podróż
- Włoska poczta
Uwierzycie, że na stałe mieszka tu zaledwie kilkudziesięciu ludzi – i niemal wszyscy są artystami?
Zanim jednak pojawiła się tu artystyczna bohema, miasteczko było celem pielgrzymek z powodu… no właśnie, ale to zupełnie inna historia.
Gdzie leży Calcata i dlaczego warto o niej wiedzieć
Calcata leży w regionie Lacjum, ale – co ciekawe – administracyjnie należy nie do prowincji Rzymu, lecz do prowincji Viterbo, do której została przypisana w 1927 roku. To serce dawnej Tuscii i tzw. Agro Falisco, krainy etruskich i faliskich korzeni, wulkanicznych wąwozów i borghi wykutych w tufie – takich jak słynne Civita di Bagnoregio.
Miasteczko dzieli się na dwie części:
- Calcata Nuova (Calcata Nuovo) – „nowe” miasto w dolinie, gdzie znajduje się parking i skąd wchodzi się do starówki,
- Calcata Vecchia – historyczny borgo na szczycie wulkanicznej skały, otoczony murami, do którego wchodzi się jedyną bramą.
I to właśnie o Calcata Vecchia jest ta opowieść.
Święty Napletek, czyli najdziwniejsza relikwia chrześcijaństwa
W 1527 roku, w czasie Sacco di Roma – złupienia Rzymu przez lancknechtów – pewien niemiecki żołnierz zrabował relikwiarz z Sancta Sanctorum przy bazylice św. Jana na Lateranie. W środku miał znajdować się jedyny ocalały fragment ciała Chrystusa: napletek, pozostały po obrzezaniu.
Uciekając na północ, żołnierz został pojmany i uwięziony w Calcacie. W celi ukrył relikwiarz w wydrążonej niszy. O jego dalszym losie źródła milczą – wiadomo tylko, że kilkadziesiąt lat później, w 1557 roku, relikwia została odnaleziona dokładnie tam, gdzie ją schował.
Od tej pory Calcata stała się celem pielgrzymek. Wierni ciągnęli tu przez cztery kolejne stulecia, by oddać cześć Świętemu Napletkowi (wł. Santo Prepuzio), a każdemu pielgrzymowi obiecywano dziesięcioletni odpust. Relikwię wystawiano w kościele Świętych Korneliusza i Cypriana (patronów miasteczka), a 1 stycznia, w święto Obrzezania Pańskiego, obnoszono ją w procesji po uliczkach borgo. Miejscowi opowiadają, że ilekroć planowano przeniesienie relikwii, nad miastem rozpętywała się gwałtowna burza – wyraźny znak, że musi zostać tam, gdzie jest.
A jednak na początku XX wieku (w 1900 roku) Święte Oficjum nie tylko wycofało poparcie dla nietypowej relikwii, ale – pod groźbą ekskomuniki – zabroniło o niej mówić i pisać. To nie zatrzymało wiernych, a proboszczowie Calcaty po cichu kontynuowali noworoczną tradycję jeszcze przez dekady.
Aż w 1983 roku relikwia nagle zniknęła. Kradzież zgłosił ówczesny proboszcz, ksiądz Dario Magnoni. Łupem złodziei padł wysadzany klejnotami relikwiarz przechowywany – jak sam przyznał – na szafie w jego sypialni. Do dziś Świętego Napletka nie odnaleziono. Teorii spiskowych nie brakuje: najczęściej powtarzana głosi, że sam Watykan chciał w ten sposób pozbyć się kłopotliwej pamiątki. Prawda? Nie wiadomo. Ale to jedna z tych historii, które w Calcacie opowiada się chętnie.
W kruchości siła – tuf, ewakuacja i narodziny borgo artystów
Calcata stoi na terenie aktywnym sejsmicznie i zdawano sobie z tego sprawę od zawsze. W latach 30. XX wieku władze zdecydowały o relokacji mieszkańców do budowanej obok Calcata Nuova. Liczono się z tym, że stare miasteczko z czasem opustoszeje i podzieli los wielu włoskich miast-widm. Same rozbiórki ostatecznie się nie odbyły – historyczne centrum ocalało dzięki specjalnej ustawie z czasów faszyzmu, pierwotnie pisana z myślą o dotkniętych trzęsieniami ziemi miejscowościach Sycylii i Kalabrii.
Tymczasem w latach 60. i 70. XX wieku Calcata Vecchia stała się Mekką alternatywnych artystów z całego świata. Zaczęli tu przyjeżdżać i osiedlać się w opuszczonych domach, urządzając w nich pracownie, a z czasem tworząc nowe wspólne przestrzenie. Gdy kolejne ekspertyzy potwierdziły, że skała jest stabilniejsza, niż sądzono, zakaz osiedlania się anulowano, a nieruchomości znów można było kupować. Tak narodziło się „borgo degli artisti” – miasteczko artystów i wolnych duchów.
Narodziło się „borgo degli artisti” – miasteczko artystów i wolnych duchów.
Jego ślady widać na każdym kroku: w pracowniach, w wyrobach na straganach, w niezliczonych doniczkach z kwiatami i w charakterystycznych niebieskich drzwiach, które bez żadnego konkretnego powodu pomalowali sobie mieszkańcy – po prostu z potrzeby tworzenia.
Calcata bywa wymieniana wśród najpiękniejszych włoskich borghi i została wyróżniona Pomarańczową Flagą (Bandiera Arancione) Touring Club Italiano – znakiem jakości przyznawanym najlepiej zachowanym miasteczkom w głębi kraju.
Ludzie Calcaty w… miniaturze
Moj ą przewodniczką po Calcacie była holenderska artystka Marijcke van der Maden, która tworzy lalki i mieszka tu od kilku dekad. Co roku przygotowuje jedną wyjątkową lalkę – portret jednego z mieszkańców borgo. Nigdy nie zdradza, kto to będzie, tajemnica rozwiązuje się dopiero w okolicach Bożego Narodzenia. Tak, figura po figurze, powstaje jedyna w swoim rodzaju szopka, w której każda lalka odzwierciedla konkretnego sąsiada, a nawet nosi skrawek tkaniny, która kiedyś do niego należała.
Szopkę można oglądać w stowarzyszeniu kulturalnym Il Granarone – dawnym spichlerzu, który mieszkańcy opuścili w połowie XX wieku, a który w święta co roku „budzi się” do życia. To jeden z najpiękniejszych, najbardziej osobistych obrazów tego miejsca: całe miasteczko wraca do domu w miniaturze.
Ogród Cudów Paola Portoghesiego
Na najwyższym punkcie Calcaty, na wschód od średniowiecznego rdzenia, jeden z największych włoskich architektów XX wieku, Paolo Portoghesi (1931–2023), stworzył wraz z żoną Giovanną Massobrio niezwykły Giardino Letterario Portoghesi-Massobrio, nazywany też Ogrodem Cudów (Giardino delle Meraviglie). W 2023 roku uznano go za najpiękniejszy park we Włoszech. Dziś objęty jest opieką FAI (Fondo Ambiente Italiano).
To ok. trzy hektary „ogrodu na końcu świata”, pomyślanego jak synteza dwóch tysięcy lat historii ogrodów: fontanny, ogród w stylu włoskim, okrągły tempietto odbijający się w tafli wody (inspirowany Teatro Marittimo z Villa Adriana) i schody nawiązujące do zaprojektowanych przez Michała Anioła schodów Biblioteki Laurenziana. Wśród roślin, na pulpitach, rozstawiono cytaty pisarzy i filozofów, a po ogrodzie chodzą
Wskazówka I Ogród jest prywatny, dostępny za zezwoleniem / po rezerwacji. Via Cadorna (naprzeciw nr 59), Calcata.
Co zobaczyć w Calcacie – spacer po uliczkach
Choć całe miasteczko można obejść w pół godziny, Calcata zachęca, żeby zostać tu co najmniej kilka godzin. Zapraszają knajpki, niezwykłe widoki na dolinę, kościoły, pracownie i kramy pełne rękodzieła. Warto zajrzeć m.in. do:
- kościoła Świętych Korneliusza i Cypriana – sercа dawnych pielgrzymek i historii Świętego Napletka,
- kościoła Santa Maria della Cava – z zachowanymi freskami z XIV wieku,
- Opera Bosco – Museo di Arte nella Natura – plenerowego muzeum-laboratorium sztuki współczesnej, wtopionego w las,
- kamiennych „tronów” dłuta Costantina Morosina przy głównym placu – ulubionego miejsca na zdjęcia,
- pracowni i botteghe rozsianych po uliczkach, gdzie tuf zmienia się w dzieła sztuki.
Miejscowi uwielbiają zieleń – na każdym kroku stoi choćby jedna doniczka (a raczej kilkadziesiąt). Łuków, przejść i tarasów widokowych nie brakuje, a natura jest tu najlepszym oknem na świat. W weekendy turystów nie brakuje, ale w tygodniu możecie mieć Calcatę niemal wyłącznie dla siebie.
Poza murami – Park Valle del Treja i Cascate di Monte Gelato
Calcata leży w granicach Parku Naturalnego Regionalnego Valle del Treja – obszaru wąwozów, lasów i strumieni, poprzecinanego szlakami pieszymi i rowerowymi. Jeśli po zwiedzaniu borgo macie ochotę na prawdziwy relaks, celujcie w Cascate di Monte Gelato – malownicze, naturalne wodospady na rzece Treja.
Można do nich dojść szlakiem trekkingowym prosto z Calcaty albo podjechać samochodem i pokonać pieszo tylko ostatni odcinek (parking wzdłuż drogi). Latem to jedno z ulubionych miejsc na kąpiel i piknik w całej okolicy.
Jak dojechać do Calcaty
Samochodem
Droga jest wąska, kręta i stroma – warto być na to psychicznie przygotowanym. To nic nowego we Włoszech, ale trzeba uważać. Parking znajduje się w Calcata Nuova, skąd do starego borgo dojdziecie w kilka minut.
- Z Rzymu: najprościej Via Cassia / Cassia bis (Veientana) w kierunku Mazzano Romano, dalej za znakami na Calcatę; alternatywnie SS3 Via Flaminia do Rignano Flaminio i skręt na Calcatę.
- Z Florencji / północy: autostradą A1, zjazd Magliano Sabina, dalej za znakami na Civita Castellana i Calcatę.
Komunikacją publiczną z Rzymu
Z centrum Rzymu dojedźcie metrem (linia A) do stacji Flaminio, stamtąd kolejką Roma-Nord do Saxa Rubra, a następnie autobusem Cotral w stronę Calcaty. Przejazd autobusem zajmuje ok. 45 minut.
Ważne: rozkłady Cotral bywają rzadkie i zmienne (zwłaszcza w weekendy i poza sezonem), a liczba kursów bywała ograniczana. Aktualne godziny zawsze sprawdzajcie na cotralspa.it przed wyjazdem – to jedyny pewny sposób, by nie utknąć.
Szlakiem Via Amerina i Italian Wonder Ways
Calcata leży blisko Via Ameriny — fragmentu Via Francigeny, jednego z najsłynniejszych europejskich szlaków pielgrzymkowych. Via Amerina to zarazem starożytny rzymski trakt, powstały w IV wieku p.n.e., który łączył Rzym z ważnymi miastami Umbrii, takimi jak Ameria. We wrześniu 2016 roku właśnie tędy wędrowałam z grupą blogerów i dziennikarzy piszących o podróżach, w ramach projektu Italian Wonder Ways, który miał pokazać piękno środkowych Włoch oczami wędrowca i pielgrzyma. Po drodze odwiedziliśmy wiele miast i miasteczek — Calcata była jednym z nich.
Zachęcam Was do wyruszenia Via Ameriną. Ten fragment Via Francigeny wiedzie z Asyżu do Rzymu przez Umbrię i Lacjum, mijając prawdziwe perełki, jak właśnie Calcata. Na szlaku było sporo czasu, żeby się poznać, ale też pomyśleć, porozmawiać z samym sobą — zależy, kto czego potrzebował.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Jeśli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty nadal płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na Instagram. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!






Cudowne miasteczko, super tekst zachęcający do odwiedzin i piękne zdjęcia.
Eksperyment jak najbardziej udany!!!
Gosia, uffff. Dziękuję! Przyjemnie mi sie pisało o Calcacie :).
Dwa tygodnie temu wróciłem z rodziną z Włoch – gościliśmy u Danusi – Agroturismo IL GORGO w Bettolle, nasz urlop był cudny, za sprawą wspaniałej gościnności i nie mogło być inaczej… po prostu zakochaliśmy się we Włoszech i Toskanii po uszy i już byśmy chętnie wrócili – do tego jeszcze ten artykuł!!! Kolejne fantastyczne miejsce, które koniecznie musimy odwiedzić! Dziękuje i z przyjemnością obserwuje. Pozdrawiam Daniel Tracz
Daniel, nawet nie wiesz, jak się cieszę z Twojej rekomendacji dla Danuśki! Włosi powierzając prowadzenie agroturystyki i restauracji w jej ręce, podjęli najlepszą z możliwych decyzji. Cieszę się podwójnie, ponieważ wróciliście zakochani w regionie, w kraju, a to powoduje, że może jednak wrócicie :). I dziękuję, że jesteś!
Witam Pani Magdo!
Jak sie miewa Pani siostra ? Przypomnialam sobie dzis o Was,sprzatajac skrzynke e-mail i natknelam sie na wiadomosc od Pani,po tej akcji rowny prawie rok temu. Jak sie historia skonczyla? Pozdrawiam
Ewelino, ta historia wciąż trwa. Minął rok, bardzo trudny rok. I teraz jest niezmiernie ciężko. Niestety mogę powiedzieć tylko tyle, że choroba mojej siostrzenicy wrzuciła kolejny bieg.
A czy otrzymane pocztowki sprawily jej radosc ?
Oczywiście!!!!
To miasteczko mnie zachwyciło! Włochy dopiero przede mną, ale ja nie wyjeżdżam ‘na plażę’, lubię zwiedzać. Rozumiem więc Twój sposób podrózowania, Magdo:) Wpisuję sobie Calcatę na listę. Mam przeczucie, że rzeczywistość przerośnie to, co na zdjęciach:)
Bardzo się cieszę! Czasami trafiam w ciekawe miejsca zupełnie przez przypadek, czasami miejscowi podpowiadają, gdzie pojechać i zbaczam z trasy, a Calcata jest rzeczywiście niezwykła! I cieszę sie, że miałąm okazję tu być.
Aż chce się tam jechać. I zapewne to zrobię we wrześniu. Fajna historia z tym obrzezkiem. Ale we Włoszech to normalne, każde miasteczko ma jakąś relikwię czy mumię w szklanej trumnie. To takie ludowe podejście do religii. W czerwcu będę w Sant’Agata dei Goti, to też kolejne miasto na klifie. Ładnie i ciekawie piszesz.
Aż chce się tam jechać. I zapewne to zrobię we wrześniu. Fajna historia z tym obrzezkiem. Ale we Włoszech to normalne, każde miasteczko ma jakąś relikwię czy mumię w szklanej trumnie. To takie ludowe podejście do religii. W czerwcu będę w Sant’Agata dei Goti, to też kolejne miasto na klifie. Ładnie i ciekawie piszesz.
Co to było za miasto, bez relikwi, to prawda. Sant’Agaty dei Goti to muszę jednak pozazdrościć, jest niesamowicie piękna, ale na razie znam tylko z obrazków.