Wybrałeś plażę ze zdjęcia: jasny piasek, turkusowa woda, zatoka, w której chciałeś spędzić całe popołudnie. Na miejscu okazuje się, że wzdłuż brzegu ciągnie się brązowy wał liści. Zajmuje część piasku, miejscami utrudnia wejście do wody i zupełnie nie pasuje do zapamiętanego kadru.
- Punta Ala: to decyzja, nie przeoczenie
- Z liśćmi można wywieźć także piasek
- Czy włoskie prawo zabrania usuwania posydonii?
- Plaża ekologiczna też wymaga opieki
- Nie musisz lubić brodzenia w liściach
- Co sprawdzić przed wyjazdem na plażę?
- Moje osobiste wnioski
- Posydonia: mały słowniczek polsko-włoski
- Planując swoją podróż
- Włoska poczta
Dlaczego nikt tego nie sprzątnął?
Czasem dlatego, że gmina świadomie zdecydowała się zostawić posydonię na plaży. I właśnie ta decyzja, szczególnie w środku sezonu, potrafi wywołać spór.
Sama zetknęłam się z tym zjawiskiem na Sardynii. Łatwo zrozumieć rozczarowanie, jeśli przyjechałeś się kąpać, a najpierw musisz znaleźć przejście między nagromadzeniami liści. Warto jednak wiedzieć, dlaczego ich usunięcie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.
Jeśli chcesz poznać samą roślinę, przeczytaj artykuł „Posydonia to nie glony. Poznaj podwodne łąki Morza Śródziemnego”. Tutaj zajmiemy się tym, co jej obecność na brzegu oznacza dla plażowicza.
Posydonia to nie glony. Poznaj podwodne łąki Morza Śródziemnego
Punta Ala: to decyzja, nie przeoczenie
W sierpniu 2025 roku władze Castiglione della Pescaia, do której należy Punta Ala na wybrzeżu toskańskiej Maremmy, publicznie wyjaśniły, dlaczego nie usuwają nagromadzeń posydonii. Powołały się na ochronę wybrzeża przed erozją oraz zalecenia dotyczące zachowywania takich naturalnych osłon.
W komunikacie gmina przyznała, że rozumie zastrzeżenia plażowiczów, ale podtrzymała decyzję o pozostawianiu liści. Dodała też, że w Punta Ala posydonia zalega przez znaczną część roku. Nie jest więc wyłącznie śladem pojedynczego sztormu, który wystarczy raz uprzątnąć.
Dla turysty liczy się to, czy dziś wygodnie dotrze do wody. Gmina musi uwzględnić również to, co stanie się z plażą po kolejnych sezonach.
Sprzątając liście posydonii wywozi się także część plaży.
Z liśćmi można wywieźć także piasek
Wały posydonii, określane jako banquette, zatrzymują piasek i mogą ograniczać jego wymywanie. Gdy usuwa się je ciężkim sprzętem, razem z materiałem roślinnym często znika również uwięziony w nim osad. Plaża traci więc nie tylko liście, lecz także część swojego budulca.
ISPRA, włoski instytut ochrony środowiska, wskazuje, że takie działania mogą przyspieszać erozję i prowadzić do konieczności kosztownego uzupełniania piasku. Efekt porządkowania brzegu bywa zatem odwrotny od zamierzonego: więcej miejsca na ręcznik teraz, ale większe problemy z utrzymaniem plaży później.
Wały posydonii na plaży są określane we Włoszech jako banquette.
Nie oznacza to, że każdy wał trzeba pozostawić w całości i na zawsze. Znaczenie mają jego położenie, wielkość oraz warunki na konkretnym odcinku brzegu. Letni termin również nie rozstrzyga sprawy: początek sezonu kąpielowego nie oznacza, że ustają falowanie i przemieszczanie piasku.
Czy włoskie prawo zabrania usuwania posydonii?
Nie ma jednego ogólnowłoskiego zakazu usuwania jej z plaż. Ustawa SalvaMare z 2022 roku przewiduje różne sposoby gospodarowania wyrzuconą biomasą: pozostawienie jej na miejscu, ponowne wprowadzenie do środowiska na określonych warunkach albo przekazanie do instalacji gospodarowania odpadami.
Nie jest to jednak zgoda na dowolne przemieszczanie materiału. Przepisy przewidują między innymi oddzielenie piasku i usunięcie domieszanych śmieci przed ponownym wprowadzeniem biomasy do środowiska.
Z kolei dobre praktyki SNPA, włoskiego systemu ochrony środowiska, promują zachowywanie nagromadzeń, ale zalecają dostosowanie sposobu postępowania do konkretnego miejsca. Dlatego nie należy oczekiwać identycznych decyzji w dzikiej zatoce i na intensywnie użytkowanej plaży miejskiej. Znaczenie mają także przepisy regionalne i zasady ochrony danego obszaru.
Zimą 2019 roku sfotografowałam na plaży w gminie Siniscola na Sardynii tablicę wyjaśniającą, że suche liście posydonii pomagają chronić brzeg przed erozją, a ich obecności nie należy traktować jako czegoś negatywnego. Dosłowne tłumaczenie tego komunikatu brzmi:
UWAGA
Obecność pozostałości posydonii (suchych liści) na plażach nie jest zjawiskiem negatywnym. Nie tylko pomagają one chronić plażę przed erozją, lecz także wskazują na dobrą jakość wody.
Roślina ta (nie jest glonem!) rośnie bowiem wyłącznie tam, gdzie warunki środowiska morskiego są dobre, a poziom zanieczyszczenia niski.
GMINA SINISCOLA
Plaża ekologiczna też wymaga opieki
Pozostawienie posydonii nie powinno oznaczać, że nikt już nie zajmuje się plażą. Plastik, szkło, puszki czy niedopałki trzeba usuwać niezależnie od tego, czy leżą na odsłoniętym piasku, czy między liśćmi.
Warto również wyjaśnić odwiedzającym, co się dzieje. Czy nagromadzenia pozostają na cały sezon? Czy będą przemieszczane? Gdzie znajduje się najwygodniejsze wejście do wody? Taka informacja pomaga bardziej niż samo hasło o ochronie przyrody.
Na łączeniu ochrony z korzystaniem z plaży opierał się projekt BARGAIN, prowadzony przez ISPRA, ENEA i Uniwersytet Tor Vergata w Rzymie. W czerwcu 2020 roku powstały jego pilotażowe plaże ekologiczne w San Felice Circeo i w gminie Cerveteri. Testowano również wykorzystanie liści jako wypełnienia elementów wyposażenia plażowego tam, gdzie nie można było zachować ich na miejscu.
To jednak nie znaczy, że znaleziony w internecie opis projektu gwarantuje określony wygląd plaży podczas Twojego pobytu. Warunki i sposób zarządzania trzeba sprawdzić na bieżąco.
Nie musisz lubić brodzenia w liściach
Mokra warstwa posydonii może być śliska, a rozkładający się materiał może nieprzyjemnie pachnieć. Wysoki wał bywa przeszkodą w dojściu do wody, szczególnie jeśli masz trudności z poruszaniem się albo opiekujesz się małym dzieckiem. To nie jest wyłącznie kwestia estetyki.
Na poniższych zdjęciach, które zrobiłam latem z drona w Capo Comino na Sardynii, dobrze widać szarobrązowe nagromadzenia wyrzuconych liści. Tworzą nieregularny wał wzdłuż plaży. Tuż obok, już w wodzie, ciągnie się wyraźny ciemny pas liści posydonii, kontrastujący z turkusem dalej od brzegu. To fragment dzikiej plaży, ale dobrze pokazuje, z czym się mierzymy. Piękny kolor wody nie mówi jeszcze wszystkiego o tym, jak wygląda wejście do morza.
Dlatego rozmowy o posydonii nie warto sprowadzać do podziału na świadomych przyrodników i zwykłych turystów, którzy chcą mieć idealne zdjęcie. Potrzeba wygodnego, bezpiecznego korzystania z plaży też jest ważna.
Co sprawdzić przed wyjazdem na plażę?
Nie opieraj wyboru wyłącznie na zdjęciu z poprzednich wakacji. Sprawdź informacje gminy, zarządcy kąpieliska lub zapytaj gospodarza noclegu o konkretny odcinek brzegu. Jeśli potrzebujesz łatwego przejścia, dopytaj właśnie o nie, zamiast ogólnie pytać, czy plaża jest „czysta”. To może znaczyć dla rozmówcy coś innego niż dla Ciebie.
Bieżące wyniki badań i informacje o zakazach znajdziesz w ministerialnym Portale Acque. Na miejscu sprawdź też tablice i komunikaty. Jeśli nie chcesz przechodzić przez liście, wybierz inne dostępne wejście lub inną plażę.
Nie musisz samodzielnie rozgarniać wału. Liście zbite przez fale mogą tworzyć grubą, zwartą warstwę, którą trudno ruszyć. Lepiej poszukać wygodniejszego wejścia do wody.
Moje osobiste wnioski
Będę szczera: sama nie przepadam za wchodzeniem do morza przez nagromadzone martwe liście posydonii — najpierw przez wał na brzegu, a potem przez warstwę zalegającą w wodzie. Rozumiem więc turystów, którym to przeszkadza.
Im więcej czytałam o zarządzaniu posydonią na włoskich plażach, tym więcej zadawałam sobie pytań.
Skoro największe zagrożenie sztormowe przypada zwykle na jesień i zimę, jak dużą ochronę zapewnia ten sam wał latem, gdy sztormy są rzadsze? Czy musi pozostać na całej długości plaży? Czy można udostępnić kilka wejść do wody, pozostawiając większość nagromadzeń?
W tej historii równie ważny jak liście jest jednak piasek. W badaniu dotyczącym plaży Sakarun na chorwackiej wyspie Dugi Otok badaczki z Uniwersytetu w Zagrzebiu opisały postępującą erozję i częściowy zanik jej piaszczystej części. Dla wygody turystów regularnie usuwano stamtąd nagromadzenia posydonii. Autorki wskazały, że wywożenie liści wraz z zawartym w nich osadem może powodować niedobór piasku, którego skutki ujawniają się dopiero po latach.
Nie traktuję jednej plaży jako dowodu na wszystko. To badanie pokazuje jednak istotną różnicę: czym innym jest przesunięcie martwych liści na sezon, a czym innym wywiezienie ich razem z kawałkiem plaży.
Poradnik włoskiego ISPRA opisuje czasowe przemieszczanie nagromadzeń i ich późniejsze przywracanie jako jedną z możliwości zarządzania plażą. Uwzględnia też odzyskiwanie piasku. I właśnie o wykonanie tych zaleceń chciałabym pytać: jak oddziela się osad, gdzie trafia i czy rzeczywiście pozostaje na tej samej plaży? Jesienny powrót liści może przywrócić część ochrony przed falami, ale nie oznacza automatycznie odzyskania piasku, który wcześniej wyjechał ciężarówką.
Na Sardynii widziałam różne podejścia obok siebie. Plaże przy hotelach i kąpieliskach czyszczono do gołego piasku. Na szerokich plażach publicznych zdarzało się natomiast rozwiązanie pośrednie: nagromadzenia przesuwano w głąb samej plaży (nie na wydmy), zostawiając oczyszczony pas tuż przy wodzie. Można było rozłożyć ręcznik i wejść do morza, a posydonia pozostawała na plaży.
Nie wszędzie jest jednak równie dużo przestrzeni. Latem 2026 roku na plaży pod Mura di Tramontana w Trapani przesuwano nagromadzenia na jej krańce, żeby udostępnić środkowe odcinki. Lokalna relacja opisywała trudności związane z dużą ilością materiału oraz ryzyko, że wiatr i prądy ponownie naniosą liście. To przykład pokazujący, że samo „przesuńmy je trochę dalej” nie zawsze rozwiązuje problem.
Podsumowując, sposób postępowania z posydonią powinien być dostosowany do warunków konkretnej plaży. Gminy, które dopiero zdobywają doświadczenie w zarządzaniu liśćmi wyrzuconymi na brzeg, powinny korzystać z wiedzy samorządów zajmujących się tym od lat i sięgać po rozwiązania sprawdzone na plażach o podobnych warunkach. Nie ma jednego dobrego modelu dla całych Włoch, ale nie ma też powodu, aby każda gmina uczyła się wszystkiego od początku.
Posydonia: mały słowniczek polsko-włoski
| Po polsku | Po włosku | Co oznacza |
|---|---|---|
| Posydonia | posidonia | Omawiany gatunek to Posidonia oceanica — to jego nazwa łacińska. |
| Łąka posydonii | prateria di posidonia | Rozległe skupisko roślin pod wodą; liczba mnoga: praterie. |
| Kule Neptuna | egagropili, potocznie palle di mare | Włókniste kulki z resztek roślinnych, nie owoce. |
| Morskie oliwki | olive di mare | Owoce posydonii; jeden owoc: oliva di mare. |
| Wał wyrzuconej posydonii | banquette di posidonia | Zbite nagromadzenie liści i innych szczątków rośliny na plaży. |
| Posydonia wyrzucona na brzeg | posidonia spiaggiata | Ogólne określenie materiału roślinnego na plaży, nie tylko wałów. |
| Warstwa kłączy, korzeni i osadów | matte | Struktura powstająca pod podwodną łąką; nie należy mylić jej z banquette. |
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Jeśli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty nadal płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na Instagram. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!





