Na wybrzeżu Salento, na samym południu Apulii, są miejsca, w których wystarczy podnieść wzrok, żeby zobaczyć przysadziste, czworoboczne albo okrągłe wieże zwrócone ku morzu. Stoją na cyplach, skałach i skrajach plaż. Dziś fotografujemy je o zachodzie słońca jako romantyczne ruiny nad wodą, ale przez stulecia nie były ozdobą krajobrazu. Wieże te były częścią systemu, który miał dać mieszkańcom dodatkowy czas na ucieczkę.
- Rok, który naznaczył Salento. Otranto 1480
- Otranto było inwazją, nie napadem piratów
- Łańcuch kamiennych strażników
- Jak działał system wież Salento
- Kto za to płacił
- Strach, który nie mijał
- System pełen luk
- Strach, który pozostał na mapie
- Gdzie zobaczyć wieże Salento
- Wieże Salento — najczęstsze pytania
- Planując swoją podróż
- Włoska poczta
Niebezpieczeństwo w Apulii rzeczywiście nadchodziło od strony morza. Na horyzoncie pojawiały się żagle, a wraz z nimi groźba grabieży, śmierci i uprowadzenia w niewolę. Trzeba było zdążyć ukryć dzieci, wypędzić zwierzęta z nadmorskich pastwisk, ostrzec pracujących na polach i zamknąć bramy miejscowości położonych dalej od brzegu.
Lęk ten nie narodził się jednego dnia. Południową Italię napadano na długo przed XVI wiekiem, a pojedyncze nadmorskie punkty obserwacyjne istniały już w średniowieczu. Jednak w pamięci Salento zapisała się jedna szczególna data — lato 1480 roku, kiedy regularna armia Imperium Osmańskiego zdobyła Otranto.
Rok, który naznaczył Salento. Otranto 1480
28 lipca 1480 roku na wybrzeżu w pobliżu Otranto wylądowała potężna armia dowodzona przez Gedika Ahmeda Paszę. Źródła różnią się w szczegółach: mówią o około 128–150 okrętach i 15–18 tysiącach ludzi.
Nie była to korsarska wyprawa po łupy, lecz regularna operacja wojskowa przeprowadzona z rozkazu sułtana Mehmeda II Zdobywcy, tego samego, który w 1453 roku zdobył Konstantynopol. Najprawdopodobniej Osmanie chcieli utworzyć w Apulii przyczółek pozwalający prowadzić dalsze działania w Italii, choć historycy nie są zgodni, jak daleko sięgały plany sułtana.
Otranto liczyło wówczas prawdopodobnie około sześciu tysięcy mieszkańców. Siły obrońców były nieporównywalnie mniejsze od armii osmańskiej, a znaczna część wojsk Królestwa Neapolu walczyła w tym czasie w Toskanii.
Mimo to miasto broniło się przez piętnaście dni. 11 sierpnia Osmanie przełamali obronę i wtargnęli za mury. Nastąpiły zabójstwa, grabieże i uprowadzenia. Część mieszkańców sprzedano później w niewolę, innych przeznaczono do wykupienia za okup.
14 sierpnia na pobliskim wzgórzu Colle della Minerva stracono dużą grupę ocalałych mężczyzn. Tradycja chrześcijańska mówi o około ośmiuset — często dokładnie o 813 — którzy mieli zostać postawieni przed wyborem: wyparcie się wiary i przejście na islam albo śmierć.
Pierwszym z nich miał być Antonio Pezzulla zwany Primaldo, rzemieślnik zajmujący się wykańczaniem sukna. Według przekazów to on odpowiedział w imieniu zgromadzonych, że wolą umrzeć, niż wyrzec się Chrystusa.
O ile masowa egzekucja setek mieszkańców nie budzi zasadniczych wątpliwości u historyków, to jej bezpośrednie motywy pozostają przedmiotem dyskusji.
Najstarsze źródła nie przedstawiają jednolicie ultimatum „islam albo śmierć”. Część historyków uważa, że egzekucja była przede wszystkim karą za długi opór miasta i demonstracją siły, która miała zastraszyć kolejne miejscowości. Inni wskazują na jej wymiar religijny albo na nieudane negocjacje dotyczące okupu za jeńców. Te wyjaśnienia nie muszą się zresztą całkowicie wykluczać.
Kościół katolicki uznał religijną interpretację ich śmierci.
12 maja 2013 roku papież Franciszek kanonizował Antonia Primalda i jego towarzyszy jako męczenników z Otranto.
Ich relikwie są przechowywane przede wszystkim w katedrze Santa Maria Annunziata, gdzie czaszki i kości umieszczono za szklanymi ścianami kaplicy.
Przez stulecia wokół tragedii narastały również legendy. Według jednej z nich pozbawione głowy ciało Primalda miało pozostać wyprostowane aż do śmierci ostatniego ze skazanych. Inna opowieść mówi o osmańskim wykonawcy wyroku, nazywanym Berlabei, który na widok męstwa zabijanych miał się nawrócić i zostać za to stracony.
Znana w Salento Idrusa, przedstawiana niekiedy jako jedyna kobieta wśród męczenników, jest natomiast bohaterką późniejszej tradycji literackiej i ludowej, a nie potwierdzoną historycznie członkinią kanonizowanej grupy.
Otranto było inwazją, nie napadem piratów
To rozróżnienie jest kluczowe dla całej opowieści. Otranto w 1480 roku nie zaatakowali piraci szukający łatwego łupu, lecz armia osmańskiego państwa.
Osmanie nie wycofali się z miasta natychmiast. Utrzymywali Otranto przez około trzynaście miesięcy. Dopiero śmierć Mehmeda II w maju 1481 roku i wywołana nią walka o sukcesję utrudniły wysłanie posiłków. Po oblężeniu i negocjacjach osmański garnizon opuścił miasto we wrześniu 1481 roku.
Upadek Otranto stał się dla Salento symbolem zagrożenia, ale spójnego systemu wież nie zbudowano od razu. Jego najważniejsza faza rozpoczęła się dopiero kilkadziesiąt lat później, w realiach nasilającej się rywalizacji hiszpańsko-osmańskiej oraz wojny korsarskiej prowadzonej na całym Morzu Śródziemnym.
Przez następne stulecia mieszkańcy Apulii znacznie częściej niż wielkiej armii wypatrywali mniejszych eskadr korsarskich. Napastnicy przypływali z portów Afryki Północnej, zwłaszcza Algieru, Tunisu i Trypolisu, znajdujących się pod formalnym lub faktycznym zwierzchnictwem osmańskim.
Nie każdy z tych ludzi był piratem działającym wyłącznie na własną rękę. Wielu było korsarzami posiadającymi zgodę władcy albo władz jednej z północnoafrykańskich regencji na atakowanie okrętów i wybrzeży przeciwnika.
Dla ludzi, których domy grabiono, a bliskich uprowadzano, prawne rozróżnienie pomiędzy piratem i korsarzem miało jednak niewielkie znaczenie.
Wskazówka I Poznaj historię piratów i korsarzy we Włoszech.
Piraci we Włoszech. Korsarze, niewolnicy i zapomniana historia włoskich wybrzeży
Łańcuch kamiennych strażników
Tworzenie systemu obrony wybrzeża przebiegało etapami.
Już wcześniej istniały pojedyncze wieże fundowane przez miasta, feudałów i wspólnoty religijne. Za panowania cesarza Karola V i wicekróla Pedra de Toledo wzmacniano fortyfikacje oraz rozwijano pierwsze elementy państwowej ochrony wybrzeża.
Przełom nastąpił jednak w 1563 roku, już za panowania Filipa II. Za rządów wicekróla Perafána de Ribery królewscy inżynierowie otrzymali polecenie przeprowadzenia inspekcji wybrzeża całego Królestwa Neapolu.
Istniejące wieże należało naprawić, a miejsca pod nowe wyznaczyć w taki sposób, aby każda pozostawała w zasięgu wzroku dwóch sąsiednich.
Celem było stworzenie możliwie ciągłego systemu obserwacji, komunikacji i obrony. Wiele salenckich wież powstało lub zostało przebudowanych po 1563 roku, ale realizacja wielkiego projektu trwała przez kolejne dziesięciolecia. Niektóre budowle ukończono dopiero pod koniec XVI albo na początku XVII wieku.
Pod koniec XVI stulecia w całym Królestwie Neapolu istniało już ponad 300 wież. Inwentarz z 1748 roku wymieniał ich 379, z czego 80 znajdowało się w historycznej Terra d’Otranto — prowincji znacznie większej niż dzisiejsza prowincja Lecce.
Jak działał system wież Salento
Najważniejszym elementem systemu nie była pojedyncza budowla, lecz połączenie jej z innymi. Wieże rozmieszczano zwykle w odstępach od dwóch do pięciu kilometrów, choć odległość zależała od ukształtowania wybrzeża. Strażnik musiał widzieć sąsiednie posterunki oraz możliwie szeroki fragment morza.
Kiedy strażnik dostrzegał podejrzane żagle, przekazywał alarm dymem za dnia i ogniem w nocy. W niektórych miejscach używano również dzwonów. Sygnał wędrował od wieży do wieży, a do miejscowości położonych w głębi lądu docierali konni strażnicy, zwani cavallari.
Nie każda wieża była twierdzą zdolną odeprzeć większy atak. Podstawowym zadaniem wielu z nich było zauważenie niebezpieczeństwa i wszczęcie alarmu. Niektóre miały jednak grube, pochyłe mury, strzelnice, stanowiska artyleryjskie oraz wejścia umieszczone wysoko nad ziemią, do których prowadziła wciągana drabina albo niewielki most zwodzony.
Obsada zależała od znaczenia i wielkości posterunku. Dokumenty wymieniają zwykle dowodzącego wieżą caporale oraz jednego lub kilku torrieri. Większe budowle mogły być wyposażone w działa i utrzymywać liczniejszą załogę.
Dobrym przykładem działania całego łańcucha jest nieistniejąca już Torre Sant’Andrea koło Melendugno. Utrzymywała kontakt wzrokowy z Torre Fiumicelli na południu i Torre dell’Orso na północy. Trzy punkty tworzyły jedno ogniwo, a ten sam układ powtarzał się dalej wzdłuż wybrzeża.
W teorii sygnał mógł przebyć znaczny odcinek wybrzeża w bardzo krótkim czasie. W praktyce wszystko zależało od pogody, widoczności, stanu wieży oraz czujności ludzi, którzy pełnili w niej służbę.
Kto za to płacił
Budowa i utrzymanie tak ogromnej sieci kosztowały fortunę. Obciążenia rozkładano przede wszystkim na wspólnoty położone najbliżej morza. Dawne miasta i gminy, nazywane università, uczestniczyły w finansowaniu budowy, napraw, wyposażenia oraz wynagrodzeń strażników.
Podstawą naliczania części podatków były fuochi, czyli gospodarstwa domowe. W drugiej połowie XVI wieku szczególnymi opłatami objęto przede wszystkim miejscowości znajdujące się w pasie do dwunastu mil od wybrzeża.
System nie działał więc dzięki temu, że strażnicy sami zbierali pieniądze od okolicznych mieszkańców. Finansowała go królewska i lokalna administracja, przerzucając znaczną część kosztów na społeczności, które wieże miały chronić.
Nietrudno sobie wyobrazić, że nie wszyscy przyjmowali te obciążenia z entuzjazmem. Spierano się o podział kosztów, wysokość podatków i liczbę gospodarstw, na podstawie której je wyliczano.
Strach, który nie mijał
Wieże nie sprawiły, że zagrożenie zniknęło. Miały przede wszystkim zapobiec zaskoczeniu.
Korsarskie wyprawy mogły kończyć się grabieżą domów i kościołów, zniszczeniem upraw, kradzieżą zwierząt, a przede wszystkim uprowadzeniem ludzi. Jeńców zabierano na okręty, a następnie sprzedawano albo przetrzymywano do czasu zapłacenia okupu. Dla wielu rodzin napad nie kończył się więc wraz z odpłynięciem korsarzy. Rozpoczynały się lata poszukiwania pośredników, gromadzenia pieniędzy i prób wykupienia bliskich.
O tym, jak dobrze napastnicy znali wybrzeże, świadczy historia Torre Mozza koło Ugento. W dokumencie z 1568 roku biskup Ugento informował, że korsarskie okręty przybijają w tej okolicy, aby korzystać ze znajdujących się blisko morza źródeł słodkiej wody. Wieżę postanowiono wznieść nie tylko jako punkt obserwacyjny, lecz także po to, aby uniemożliwić napastnikom bezpieczne uzupełnianie zapasów.
Dla mieszkańców wybrzeża morze pozostawało więc jednocześnie źródłem utrzymania i drogą, którą mogło przyjść nieszczęście. Łowiono ryby, wybierano sól, wypasano zwierzęta i pracowano na nadmorskich polach, nie tracąc z oczu horyzontu.
System pełen luk
Wielki projekt sieci wież nigdy nie działał doskonale. Pieniędzy brakowało niemal od początku. Część zaplanowanych wież nie powstała, inne ukończono z opóźnieniem. Zdarzały się budowle źle wykonane, niekorzystnie usytuowane albo przez lata pozbawione odpowiedniego wyposażenia. Strażnicy bywali źle opłacani, a niektóre posterunki pozostawały nieobsadzone.
Najbardziej sugestywnym przykładem jest Torre Mozza — „ucięta wieża”. Budowla zawalała się i była odbudowywana, a w dzisiejszej postaci utraciła znaczną część górnej kondygnacji. Sama nazwa Torre Mozza pojawia się na mapach dopiero od XVIII wieku, już po kolejnych uszkodzeniach.
Według często powtarzanej lokalnej opowieści, jedną z przyczyn problemów miało być używanie przez budowniczych morskiej wody zamiast słodkiej do przygotowania zaprawy. Zawarte w niej sole miały osłabiać konstrukcję. Dokumenty potwierdzają zawalenia i przebudowy wieży, ale nie pozwalają z taką samą pewnością potwierdzić tej efektownej przyczyny.
Wielki system obronny Królestwa zależał ostatecznie od pieniędzy, materiałów, uczciwości wykonawców i ludzi, którzy nocą mieli nie zasnąć na posterunku.
Strach, który pozostał na mapie
Spójrz na mapę Salento (Półwyspu Salentyńskiego): Torre dell’Orso, Torre Sant’Andrea, Torre Vado, Torre Pali, Torre Mozza, Torre San Giovanni, Torre Lapillo, Torre Suda, Torre Uluzzo.
To dziś nazwy znanych marin, plaż, zatok i wakacyjnych miejscowości. Wiele z nich rozwinęło się wokół dawnych posterunków albo przyjęło tę samą nazwę co pobliska wieża. Nie zawsze da się jednak jednoznacznie ustalić kierunek tej zależności. Czasem wieża mogła przejąć starszą nazwę zatoki, portu, właściciela ziemi lub miejscowego świętego, a dopiero później przekazać ją rozwijającej się osadzie.
Nie zmienia to faktu, że dawny system obronny wpisał się w język tego wybrzeża wyjątkowo głęboko. Dziś mówimy: „jedziemy do Torre Vado” albo „spędzimy dzień w Torre dell’Orso”, nie słysząc już w tych nazwach wież, z których przez całe stulecia ktoś wypatrywał obcych żagli.
Gdzie zobaczyć wieże Salento
Kiedy zna się ich historię, wybrzeże Salento zaczyna wyglądać inaczej. Poszczególne ruiny przestają być przypadkowymi budowlami, a układają się w dawną linię obserwacyjną.
Na północ od Otranto warto zobaczyć pozostałości Torre dell’Orso, stojącej nad jedną z najbardziej znanych zatok Salento. Niedaleko znajdują się Roca Vecchia i Grotta della Poesia. Jeszcze dalej na południe leży Sant’Andrea, gdzie po dawnej wieży nie pozostał widoczny ślad. Jej pamięć przetrwała jednak w nazwie miejscowości, dziś kojarzonej przede wszystkim z jasnymi skałami i faraglioni.
Szczególnie widowiskowy ciąg wież znajdziesz na wysokim wybrzeżu pomiędzy Otranto a Santa Maria di Leuca. Warto zwrócić uwagę na Torre Sant’Emiliano, Torre Minervino, Torre Specchia Grande i Torre Nasparo. Niektóre stoją na samotnych cyplach i urwiskach, dokładnie tam, gdzie strażnik mógł objąć wzrokiem największą przestrzeń.
Po stronie jońskiej jednym z najpiękniejszych miejsc jest Torre Uluzzo, górująca nad skalistą zatoką w granicach parku Porto Selvaggio. W tym samym parku znajdują się także Torre dell’Alto i Torre Inserraglio, dzięki czemu można zobaczyć kilka elementów dawnego systemu w jednym krajobrazie.
Łatwo dostępne są również Torre Vado i Torre Pali w rejonie Capo di Leuca oraz Torre Lapillo niedaleko Porto Cesareo. Wiele wież jest jednak ruinami i nie można wchodzić do ich wnętrza. Przed wybraniem się na mniej uczęszczane odcinki warto sprawdzić stan szlaku oraz ewentualne ograniczenia dostępu.
Wieże Salento — najczęstsze pytania
Tworzyły system obserwacji, komunikacji i częściowo obrony przed atakami od strony morza. Za pomocą dymu, ognia i dzwonów przekazywano alarm pomiędzy sąsiednimi posterunkami, a konni strażnicy ostrzegali miejscowości położone w głębi lądu.
Powstawały w kilku etapach. Pojedyncze budowle istniały już wcześniej, a system rozwijano za Karola V i wicekróla Pedra de Toledo. Wielki program utworzenia ciągłej sieci rozpoczął się jednak w 1563 roku, za Filipa II i wicekróla Perafána de Ribery. Jego realizacja trwała do końca XVI i początku XVII wieku.
Otranto zdobyła regularna armia osmańska dowodzona przez Gedika Ahmeda Paszę. Po upadku miasta doszło do zabójstw, grabieży i uprowadzeń. Według tradycji kościelnej około 800 ocalałych mężczyzn stracono za odmowę przejścia na islam. Historycy dyskutują, czy egzekucja miała przede wszystkim podłoże religijne, czy była również karą za opór i próbą zastraszenia kolejnych miast.
Otranto w 1480 roku zdobyła armia osmańska, nie piraci. W następnych stuleciach wybrzeże atakowali przede wszystkim korsarze działający z portów Afryki Północnej, często za zgodą albo pod zwierzchnictwem miejscowych władz. W języku potocznym nazywa się ich również piratami.
W opracowaniu dotyczącym dzisiejszej prowincji Lecce rozpoznano 49 zachowanych wież, z których 28 utrzymało zasadniczą integralność konstrukcji, a 21 pozostawało w stanie ruiny. Dokumenty wskazują na istnienie kolejnych 11 budowli, które zniknęły. Historyczna Terra d’Otranto była większa: w inwentarzu z 1748 roku odnotowano na jej obszarze 80 wież.
Do najciekawszych należą Torre dell’Orso, Torre Sant’Emiliano, Torre Minervino, Torre Specchia Grande, Torre Nasparo, Torre Uluzzo, Torre dell’Alto, Torre Vado, Torre Pali i Torre Lapillo. Sant’Andrea również warto odwiedzić dla krajobrazu i historii, ale sama wieża już nie istnieje.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Jeśli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty nadal płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na Instagram. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!





