Siena, 2 lutego 1330 roku, święto Matki Bożej Gromnicznej.
- Rozdział 1. Klucze złożone u stóp Madonny
- Rozdział 2. Mnich z San Galgano i mistrz kamienia
- Rozdział 3. Prorocy na fasadzie, Królowa na ołtarzu
- Rozdział 4. Dwieście dwanaście głosów za
- Rozdział 5. Agnolo zwany Grubym
- Rozdział 6. Goście z Florencji
- Rozdział 8. Biblioteka bez książek
- Rozdział 9. Papież z Sieny i rzeźbiarz z Rzymu
- Rozdział 10. Drzwi wdzięczności i pokój pod podłogą
- Epilog. Widok ze ściany, za którą nie ma kościoła
- Planując swoją podróż
- Włoska poczta
Rano nad Pian di Santa Maria unosi się zapach wosku. Duchowni całego miasta stoją w błocie zimowego placu, ze świecami osłanianymi dłońmi przed wiatrem. Biskup Sieny, Donusdeo Malavolti, podnosi rękę nad blokiem kamienia. Obok stoi biskup Massy, Galgano Pagliaresi. Słowa błogosławieństwa niosą się nad dachami domów, które za kilka lat znikną.
Ten kamień ma rozpocząć fasadę. Nie zwykłą fasadę – fasadę tak ogromną, że katedra, która już teraz góruje nad miastem, stanie się tylko jej poprzecznym ramieniem. Nawa nowego kościoła ma pobiec przez sąsiedni plac Manettich, po płaskim terenie naprzeciw szpitala Santa Maria della Scala.
Jest w tej scenie coś zuchwałego. Rada miejska jeszcze tego projektu nie zatwierdziła. Głosowanie odbędzie się dopiero za dziewięć lat. Kronikarz Andrea Dei zanotuje ceremonię krótko, jak notuje się rzeczy oczywiste. Nikt z obecnych nie wie, że kamień przetrwa ich wszystkich.
Żeby zrozumieć, skąd w tym mieście tyle odwagi, trzeba cofnąć się o siedemdziesiąt lat. Do wrześniowego poranka, kiedy Siena oddała się w opiekę kobiecie.
Rozdział 1. Klucze złożone u stóp Madonny
Siena, początek września 1260 roku.
Florencja jest pewna zwycięstwa. Jej armia, kilkakrotnie liczniejsza od sieneńskiej, rozbija obóz nad rzeką Arbią, kilka kilometrów od miejskich murów. Za wojskiem toczy się carroccio, wóz wojenny z chorągwią miasta. Florentczycy wiozą też dzwon, Martinellę – żeby w dniu triumfu zabił nad pokonanymi.
W Sienie nie ma paniki. Jest coś dziwniejszego: modlitwa zamieniona w akt prawny. Według tradycji syndyk Buonaguida Lucari prowadzi mieszczan do katedry. Idzie boso, z odkrytą głową. Przed wizerunkiem Matki Bożej składa klucze do bram miasta i oddaje Sienę w jej posiadanie. Od tej chwili miasto należy do Dziewicy.
4 września 1260 roku pod Montaperti Sieńczycy, wsparci przez gibelińskich wygnańców z Florencji i niemiecką jazdę króla Manfreda, rozbijają florencką armię. Dante, Florentczyk, zapamięta tę rzeź jako dzień, w którym Arbia zabarwiła się na czerwono. Carroccio i Martinella trafiają do Sieny jako łupy.
To zwycięstwo jest kluczem do całej historii katedry. Siena nie widzi w nim zasługi kondotierów, lecz dowód opieki Madonny. Na monetach pojawi się napis Sena vetus civitas Virginis – Siena, stare miasto Dziewicy. Katedra przestaje być tylko kościołem biskupa. Staje się pałacem Królowej, która rządzi miastem.
Z tej wdzięczności wyrośnie wszystko, co będzie dalej: ambona, Maestà, szaleńczy projekt Nowej Katedry, a cztery stulecia później kaplica Berniniego. Coroczne Palio 16 sierpnia, dzień po święcie Wniebowzięcia, wciąż jest wyścigiem rozgrywanym na cześć patronki katedry. W przeddzień, w orszaku świec i danin, miasto przynosi jej wosk – tak jak przynosiło go w średniowieczu.
Gdzie to zobaczyć dziś? Madonna „dagli occhi grossi” (Madonna z wielkimi oczami), przed którą według części przekazów złożono klucze, znajduje się w Museo dell’Opera del Duomo. Pamięć o ślubie wotywnym przechowuje też Kaplica Madonny del Voto w prawym transepcie katedry.
Rozdział 2. Mnich z San Galgano i mistrz kamienia
Piza, 29 września 1265 roku.
Fra Melano przyjechał z daleka. Jest cystersem z opactwa San Galgano, ukrytego wśród lasów na południe od Sieny, a zarazem operaio – zarządcą budowy sieneńskiej katedry. Cystersi znają się na kamieniu i na liczeniu pieniędzy. Dlatego to właśnie mnich ma wynegocjować kontrakt, który zapisze się w historii rzeźby.
Naprzeciw niego siedzi Nicola Pisano. Pięć lat wcześniej skończył ambonę w pizańskim baptysterium i wszyscy w Toskanii o niej mówią. Ludzie widzą w jego postaciach coś, czego nie widzieli od czasów Rzymu: ciała pod tkaniną, gniew i rozpacz na twarzach.
Umowa jest drobiazgowa jak inwentarz. Marmur ma pochodzić z Carrary. Paneli ma być siedem, nie pięć jak w Pizie – Siena chce więcej niż jej rywalka. Mistrz może opuścić budowę najwyżej na sześćdziesiąt dni w roku. Nazwany jest magister lapidum, mistrzem kamienia. Dostanie osiem pizańskich soldów dziennie. Jego dwaj uczniowie, Arnolfo di Cambio i Lapo di Ricevuto, po sześć. Przy pracy pomaga też syn mistrza, Giovanni.
Arnolfo ma wtedy dwadzieścia kilka lat. Trzydzieści lat później zaprojektuje katedrę we Florencji – tę, z którą Siena będzie się ścigać aż do upadku. Historia lubi takie ironie.
Ambonę kończą w listopadzie 1268 roku. Jest ośmioboczna, z białego marmuru, wsparta na kolumnach z granitu, porfiru i zielonego marmuru. Cztery z nich stoją na grzbietach lwów i lwic. Wokół kolumny środkowej siedzą Filozofia i Siedem Sztuk Wyzwolonych – Gramatyka, Retoryka, Dialektyka, Arytmetyka, Geometria, Muzyka, Astronomia. Wiedza dźwiga Słowo.
Na panelach rozgrywa się życie Chrystusa, od Nawiedzenia po Sąd Ostateczny, który zajmuje dwa reliefy. Postacie tłoczą się jak na rzymskich sarkofagach, jedna za drugą, aż marmur zdaje się nie mieścić ludzi. Najmocniej działa Rzeź Niewiniątek: kłębowisko żołnierzy, matek i dzieci, w którym nikt nie stoi spokojnie. Ciała skręcają się, ręce wyrywają, usta krzyczą bez dźwięku.
W XVI wieku ambonę przeniesiono na obecne miejsce przy lewym transepcie. W 1543 roku Bartolomeo Neroni, zwany il Riccio, dodał cokół i schody. Dziś to najstarsze z wielkich dzieł rzeźbiarskich wnętrza – pierwszy rozdział marmurowej księgi, którą Siena będzie pisać przez sześć stuleci.
Rozdział 3. Prorocy na fasadzie, Królowa na ołtarzu
Siena, 1284–1311.
Syn przerasta ojca. W 1284 roku Giovanni Pisano, ten sam chłopak, który zarabiał grosze przy ambonie, obejmuje budowę fasady. Ma ambicję, jakiej Italia jeszcze nie znała: chce zbudować fasadę gotycką, lekką i ażurową, pełną postaci, które naprawdę żyją.
Ustawia na niej czternaście posągów: proroków, patriarchów, sybille i filozofów pogańskich. Platon i Arystoteles stoją obok Mojżesza, bo dla średniowiecza mędrcy starożytności też przeczuwali przyjście Chrystusa. Postacie nie trzymają się ściany. Wychylają się, odwracają głowy, jakby rozmawiały ze sobą ponad placem.
Giovanni opuszcza Sienę około 1297 roku, podobno po konfliktach z Operą del Duomo. Zostawia dolną część fasady. Górną, z rozetą i pinaklami, dokończy dopiero kilka dekad później Giovanni di Cecco, w latach 60. i 70. XIV wieku. Dlatego fasada ma dwa charaktery – dół rzeźbiarza, górę architekta, a między nimi połowę stulecia.
W tym samym czasie, w latach 1287–1288, w absydzie zostaje osadzony wielki okrągły witraż według projektu Duccia di Buoninsegna. To jedno z najstarszych zachowanych dzieł witrażownictwa we Włoszech.
Dwadzieścia lat później Duccio otrzymuje zlecenie swojego życia.
9 czerwca 1311 roku.
Tego dnia sklepy w Sienie są zamknięte. Z pracowni Duccia w dzielnicy Stalloreggi wynoszą ogromną dwustronną nastawę ołtarzową: Maestà, Madonnę na tronie wśród świętych i aniołów. Za nią idą biskup, duchowni, rządzący miastem Dziewięciu, mieszczanie ze świecami. Biją dzwony. Ubogim rozdaje się jałmużnę. Procesja okrąża Campo i wspina się do katedry.
Na stopniu tronu Duccio umieścił łaciński dwuwiersz. Prosi w nim Matkę Bożą o pokój dla Sieny i o życie dla Duccia, który ją tak namalował. Malarz podpisuje się w modlitwie, ramię w ramię z miastem.
Co dzieje się dalej, przypomina, że katedra jest żywym organizmem, a nie muzeum. W 1506 roku Maestà zostaje zdjęta z ołtarza głównego. W 1771 roku ktoś postanawia rozpiłować ją na części, by łatwiej ją przenieść. Kilka paneli trafi z czasem do kolekcji za granicą.
Gdzie to zobaczyć dziś? Oryginalne posągi Giovanniego Pisana, witraż Duccia i Maestà czekają w Museo dell’Opera del Duomo. Na fasadzie stoją kopie. Mozaiki w szczytach fasady są dziewiętnastowieczne: wykonano je w Wenecji w 1877–1878 według projektów Luigiego Mussiniego i Alessandra Franchiego.
Rozdział 4. Dwieście dwanaście głosów za
Siena, 23 sierpnia 1339 roku.
W sali Rady Generalnej Dzwonu jest duszno. Za oknami sierpień, w mieście jeszcze żyje echo Palio. Radni oddają głosy, a wynik zapisuje notariusz: 212 za, 132 przeciw. Niewiele ponad sześćdziesiąt procent. Ale wystarczy.
Co właściwie zatwierdzono? Coś, co już się dzieje. Od 1 maja 1317 roku katedra rośnie w stronę doliny Vallepiatta. Chór wysunięto ponad stok, a pod nim, w zboczu wzgórza, urządzono baptysterium – Siena, inaczej niż Florencja i Piza, nie budowała osobnej świątyni chrzcielnej. Od 1331 roku miasto wykupuje i burzy domy na placu przed szpitalem Santa Maria della Scala. A od tamtego zimowego poranka w 1330 roku leży już kamień węgielny pod nową fasadę.
Był też niepokojący sygnał. Już wcześniej zespół rzeczoznawców, wśród nich trzech Florentczyków, ocenił, że rozbudowa jest niepewna, i zalecił… zbudowanie nowego, większego kościoła. Sieńczycy usłyszeli w tym nie ostrzeżenie, lecz zachętę.
Plan jest prosty i szalony. Obecna katedra staje się transeptem. Nowa nawa, z nawami bocznymi, biegnie prostopadle przez plac Manettich. Wnętrze, które dziś wydaje się ogromne, byłoby tylko skrzyżowaniem korytarzy w świątyni-olbrzymie.
W grudniu 1339 roku budowę obejmuje Lando di Pietro. To postać jak z powieści przygodowej, złotnik, który zrobił karierę jako inżynier. Wzniósł bastiony pod Montemassi w 1328 roku i mury Paganico w 1334. Umiał nawet wyważać dzwony. Siena ściąga go z Neapolu, z dworu króla Roberta Andegaweńskiego, specjalnie do tego zadania.
Lando nie zobaczy, jak mury wyrastają ponad plac. Umiera 3 sierpnia 1340 roku, po ośmiu miesiącach pracy.
Jego miejsce zajmuje Giovanni d’Agostino, rzeźbiarz o wyrafinowanym, niemal malarskim dłucie. W przeciwieństwie do Landa, który był nadzorcą opłacanym przez komunę, Giovanni zostaje mistrzem budowy samej Opery. Prowadzi prace energicznie. Rosną filary obłożone czarnym i białym marmurem, rośnie wielka ściana fasady. W 1345 roku powstaje boczny portal od strony schodów San Giovanni – według Enza Carliego najpiękniejszy w całej sztuce sieneńskiej.
Przez kilka lat wszystko wydaje się możliwe. Siena jest bogata, rządzona przez stabilny Rząd Dziewięciu, ozdobiona freskami Lorenzettiego o Dobrym Rządzie. Jej bankierzy obracają pieniędzmi w całej Europie.
Nikt nie słyszy kroków, które zbliżają się od morza.
Rozdział 5. Agnolo zwany Grubym
Siena, maj 1348 roku.
Agnolo di Tura nie jest nikim ważnym. Jest szewcem i poborcą podatkowym, człowiekiem, który chce się wybić. Ożenił się z Nicolucią, kobietą z wyższej sfery, i ma z nią pięcioro dzieci. W wolnych chwilach prowadzi kronikę miasta, kontynuując zapiski Andrei Dei. Sam podpisuje się przydomkiem Il Grasso, Gruby.
Zaraza idzie wzdłuż szlaków handlowych, tymi samymi drogami, którymi płynęło bogactwo Sieny. Z Genui do Pizy w styczniu. Do Lukki w lutym. Do Florencji w marcu. W maju jest tutaj.
Agnolo zapisuje, że śmiertelność w Sienie zaczęła się w maju i była rzeczą okrutną i straszną. Ludzie puchli pod pachami i w pachwinach i padali w trakcie rozmowy. Ojciec porzucał dziecko, żona męża, brat brata, bo choroba zdawała się przechodzić przez oddech i spojrzenie. Nikt nie chciał grzebać zmarłych – ani za pieniądze, ani z przyjaźni.
W wielu miejscach miasta kopie się wielkie doły. Gdy jeden się wypełnia, kopie się następny. Ciała przysypuje się tak płytko, że psy wyciągają je na ulice.
A potem kronikarz pisze zdanie, przy którym trudno czytać dalej. On, Agnolo di Tura, zwany Grubym, pochował pięcioro swoich dzieci własnymi rękami.
Nie ma w tym zapisie retoryki. Jest tylko zdumienie człowieka, który przeżył. Dodaje, że nikt nie płakał po zmarłych, bo wszyscy czekali na śmierć. Tylu umarło, iż wszyscy uwierzyli, że to koniec świata.
Zaraza zabija w Sienie ponad połowę mieszkańców. Prawdopodobnie umierają bracia Ambrogio i Pietro Lorenzetti, malarze, którzy pokazali światu Sienę szczęśliwą. Prawdopodobnie umiera też Giovanni d’Agostino, mistrz budowy Nowej Katedry.
Na placu Manettich zostają rusztowania, na które nikt nie wchodzi. Nie ma kamieniarzy, nie ma mularzy, nie ma pieniędzy. Nie ma ludzi, którzy mieliby tam kiedyś się modlić.
Agnolo przeżył. Ożenił się ponownie i pisał dalej. Kronika urywa się kilka lat później, ale Siena zachowa jego najstraszniejsze zdanie na zawsze – jak kamień, którego nie da się z muru wyjąć.
Rozdział 6. Goście z Florencji
Siena, wiosna 1357 roku.
Po zarazie budowa nie staje od razu. Toczy się wolno, siłą rozpędu i uporu. Ale kamień, który rośnie zbyt szybko na zbyt płytkich fundamentach, zaczyna się chwiać. Filary nowej nawy odkształcają się. Na łukach między nimi pojawiają się pęknięcia. Część konstrukcji się wali.
Zmienia się też władza. W 1355 roku, gdy przez Sienę przejeżdża cesarz Karol IV, upada Rząd Dziewięciu, który rządził miastem przez prawie siedemdziesiąt lat i którego dumą była katedra. Władzę przejmuje Rząd Dwunastu. Nowi ludzie patrzą na plac Manettich i widzą nie przyszłą chwałę, lecz zagrożenie.
Wiosną 1357 roku Siena robi coś, co musiało ją wiele kosztować. Wzywa ekspertów z Florencji. Przyjeżdżają Benci di Cione i Francesco Talenti. Talenti od kilku lat kieruje budową florenckiej katedry – właśnie tej, którą przed półwieczem zaprojektował Arnolfo di Cambio, dawny uczeń Nicoli Pisana z sieneńskiej ambony.
Dwaj Florentczycy chodzą między popękanymi filarami. Oceniają, co jest słabe, co się nie utrzyma. Miejscowi mistrzowie, Domenico di Agostino i Niccolò di Cecco del Mercia, napisali w swoim raporcie bez złudzeń: jeśli nowy korpus ma powstać, kopuła starej katedry nie przetrwa.
Wyrok zapada w 1357 roku. Dwunastu nakazuje rozebrać części uznane za niebezpieczne. Sklepienia i filary jednej z naw bocznych zostają zburzone.
W lipcu 1357 roku, gdy w Sienie rozbiera się ruiny i wywozi gruz z naw, we Florencji ruszają prace przy przęsłach katedry – znacznie większych od tych, które zawaliły się w Sienie. Kierownikiem budowy jest Francesco Talenti. Czy rada, której udzielił rywalom, była bezstronna? Źródła milczą. Ale zbieżność dat mówi sama za siebie.
Siena wraca do tego, co ma. Kończy chór nad baptysterium, dokańcza górną część fasady. Rezygnuje z bycia największą. Postanawia być najpiękniejszą.
Na placu Manettich zostaje szkielet. Olbrzymia ściana fasady, zwana dziś Facciatone, stoi samotnie, z trzema arkadami otwartymi na niebo. Ocalała nawa boczna, z filarami w czarno-białe pasy, podtrzymuje dziś dach Museo dell’Opera. Na posadzce placu, przemianowanego na plac Jacopa della Quercii, widać marmurowe obrysy podstaw zburzonych filarów – jak ślady po meblach w opuszczonym domu.
Portal Nowej Katedry zamurowano, gdy obok wznoszono budynek, w którym dziś mieści się komenda policji. Inny fragment wypełniono cegłą pod Pałac Królewski, obecną siedzibę prefektury. Ambicja zamieniła się w ściany urzędów. A Facciatone nadal stoi.
Rozdział 7. Księga, po której się chodzi
Siena, od XIV do XIX wieku.
Skoro katedra nie może urosnąć wzwyż ani wszerz, Siena zaczyna ją pogłębiać. Od drugiej połowy XIV wieku pod stopami wiernych powstaje coś, czego nie ma nigdzie indziej: posadzka, która jest jednocześnie Biblią, encyklopedią i kroniką polityczną. Pięćdziesiąt sześć wielkich obrazów z marmuru.
Technika nosi nazwę commesso marmoreo. Kamieniarze docinają płyty marmuru w różnych kolorach i składają je jak puzzle. Szczegóły – fałdy szat, rysy twarzy – wycinają rylcem w białym kamieniu i wypełniają czarną masą. To graffito, rysunek wyryty w marmurze. Projekty dostarczają malarze, wykonują rzemieślnicy, a całość nadzoruje Opera.
Każda epoka zostawia tu swój podpis.
- Wilczyca sieneńska w centrum nawy karmi bliźnięta. Według legendy Senius, syn Remusa, założył Sienę, uciekając przed stryjem Romulusem. Wokół wilczycy w medalionach widnieją herby miast sprzymierzonych: Piza, Lukka, Florencja, Arezzo, Orvieto, Rzym , Perugia, Viterbo i inne. To mapa dyplomacji wykuta w kamieniu.
- Hermes Trismegistos wita wchodzących przy głównych drzwiach. Pogański mędrzec przekazuje księgę Wschodowi i Zachodowi, jakby katedra mówiła: mądrość zaczyna się przed chrześcijaństwem.
- Dziesięć Sybill w nawach bocznych z lat 80. XV wieku zapowiada przyjście Chrystusa. Jedna z nich, Sybilla Kumejska, trzyma słowa in lucem veniet – przyjdzie do światła.
- Rzeź Niewiniątek Mattea di Giovanniego z 1481–1482 roku to najbardziej dramatyczna scena posadzki. Dwieście lat po ambonie Nicoli Pisana ta sama opowieść wraca w kamieniu pod stopami.
- Wzgórze Mądrości, zaprojektowane w 1505 roku przez Pinturicchia, jedynego nie-Sieńczyka wśród autorów. Grupa mędrców wspina się ku Mądrości po kamienistej ścieżce. Na łodzi u brzegu stoi Fortuna, jedną nogą na kuli, drugą na burcie. Filozof Krates wrzuca klejnoty do morza: kto chce dojść na szczyt, musi się wyzbyć bogactwa.
- Domenico Beccafumi pracuje nad posadzką od 1518 do 1547 roku. Przez trzy dekady projektuje sceny z dziejów Eliasza, Mojżesza i Abrahama pod kopułą i w prezbiterium. To on zmienia posadzkę z rysunku w malarstwo z kamienia, z cieniem, głębią i ruchem.
Giorgio Vasari, który w XVI wieku widział wszystko, co we Włoszech warto zobaczyć, nazwał ją najpiękniejszą, największą i najwspanialszą posadzką, jaką kiedykolwiek wykonano.
Piękno ma swoją cenę. Tysiące stóp ścierają marmur. W XIX wieku najbardziej zniszczone panele zostają zastąpione nowymi, według projektów Alessandra Franchiego. Oryginały mozaik z herbami miast i tarcze Antonia Federighiego z Siedmioma Wiekami Człowieka trafiają do Museo dell’Opera.
Dziś przez większą część roku posadzka śpi pod ochronnymi płytami. Odsłania się ją tylko na kilka miesięcy – i wtedy cała Siena przychodzi patrzeć na księgę.
Rozdział 8. Biblioteka bez książek
Siena, 24 lutego 1452 roku. Przed Porta Camollia.
Pod murami czeka orszak cesarza Fryderyka III. Nadjeżdża Eleonora Portugalska, która przypłynęła z Lizbony do Toskanii, by zostać jego żoną. Między nimi stoi człowiek, który to wszystko zaaranżował: Enea Silvio Piccolomini, biskup Sieny, humanista, poeta, dyplomata, były sekretarz cesarza.
Enea przedstawia narzeczonych sobie nawzajem. Miasto stawia w tym miejscu kolumnę na pamiątkę spotkania. Stoi tam do dziś, za bramą Camollia.
Sześć lat później Enea zostaje papieżem jako Pius II. W 1461 roku kanonizuje Katarzynę ze Sieny. Umiera w sierpniu 1464 roku w Ankonie, gdzie gromadził siły na krucjatę przeciw Turkom – kilka dni po tym, jak do portu dotarły wreszcie weneckie galery. Krucjata umiera razem z nim.
Siena, 1492–1503.
Jego siostrzeniec, kardynał Francesco Todeschini Piccolomini, arcybiskup Sieny, postanawia wznieść wujowi pomnik. W 1492 roku w lewej nawie katedry powstaje sala, która ma przechować księgozbiór papieża-humanisty. W 1497 roku Marrina, czyli Lorenzo di Mariano, kończy marmurowy portal od strony nawy.
W 1502 roku kardynał podpisuje kontrakt z Pinturicchio, malarzem z Perugii. Ściany mają opowiedzieć życie Piusa II w dziesięciu scenach:
- wyjazd młodego Enei na Sobór w Bazylei,
- poselstwo do króla Szkocji Jakuba I,
- koronacja na poetę przez Fryderyka III,
- hołd złożony papieżowi Eugeniuszowi IV,
- spotkanie Fryderyka III z Eleonorą przy Porta Camollia,
- kapelusz kardynalski,
- wejście na Lateran jako papież,
- zjazd w Mantui zwołany na krucjatę,
- kanonizacja Katarzyny Sieneńskiej,
- przybycie do Ankony.
Razem z Pinturicchio pracują pomocnicy, wśród nich jest Amico Aspertini z Bolonii i bardzo młody Rafael Santi z Urbino. Rafael rysuje projekty niektórych scen – jeden z nich, do wyjazdu na Sobór, przechowują dziś Uffizi. Tradycja każe szukać obu malarzy w tłumie przy kanonizacji Katarzyny: Pinturicchio i jego młodszego kolegę, który za kilka lat przyćmi wszystkich.
Sklepienie pokrywają groteski, zainspirowane świeżo odkrytymi malowidłami Domus Aurea Nerona w Rzymie. W środku sali staje rzymska kopia Trzech Gracji, kupiona przez kardynała w Rzymie. Pogańska nagość w sercu katedry – znak, że renesans przyszedł także tutaj.
A potem los robi kardynałowi okrutny żart. 22 września 1503 roku zostaje wybrany papieżem jako Pius III. Umiera 18 października, po dwudziestu sześciu dniach pontyfikatu. Pinturicchio maluje nad wejściem do biblioteki scenę jego koronacji – pamiątkę panowania, które ledwie się zaczęło.
I jeszcze jedna ironia. Książki Piusa II nigdy nie dotarły do Sieny. Zostały w Rzymie. W bibliotece, zbudowanej dla nich z takim rozmachem, leżą dziś iluminowane księgi chórowe katedry – graduały i antyfonarze ozdobione m.in. przez Liberalego da Verona i Girolama da Cremona.
Obok biblioteki jest ołtarz Piccolominich, wykonany przez Andreę Bregna w latach 1481–1485. W niszach stoją cztery figury młodego Michała Anioła z lat 1501–1504: św. Piotr, św. Paweł, św. Pius i św. Grzegorz (w części źródeł – św. Augustyn). Umowa przewidywała piętnaście posągów. Michał Anioł wyjechał do Florencji, gdzie czekał na niego blok marmuru, z którego wyrzeźbi Dawida.
Rozdział 9. Papież z Sieny i rzeźbiarz z Rzymu
Rzym i Siena, 1659–1663.
Dwa stulecia po Piusie II na tronie Piotrowym znów zasiada Sieńczyk. Fabio Chigi, potomek bankierskiego rodu, zostaje papieżem w 1655 roku jako Aleksander VII. Jest erudytą, kolekcjonerem, człowiekiem, który zmienia oblicze Rzymu. To on zleca Berniniemu kolumnadę na placu św. Piotra.
Ale o rodzinnym mieście nie zapomina. W katedrze sieneńskiej jest obraz, który od czterystu lat jest sercem miejskiej pobożności: Madonna del Voto, Madonna Ślubowania, przypisywana malarzowi Dietisalviemu di Speme. To przed nią Siena odnawia swój ślub z Montaperti, do niej przychodzi w czasie wojen, zarazy i trzęsień ziemi.
Aleksander VII postanawia dać jej oprawę godną królowej. W prawym transepcie, w latach 1659–1663, według projektu Gian Lorenza Berniniego powstaje okrągła kaplica z kopułą, złotem i kolorowymi marmurami. To jeden z nielicznych przykładów pracy największego artysty rzymskiego baroku poza Rzymem.
Przy wejściu Bernini sam rzeźbi dwie postacie. Maria Magdalena odchyla głowę w ekstazie, z włosami rozsypanymi na ramiona. Święty Hieronim tuli krzyż jak ukochaną osobę. Patrzą na siebie przez próg kaplicy jak dwa bieguny pokuty: zachwyt i skrucha. Pozostałe dwie figury, św. Bernardyna i św. Katarzynę Sieneńską, wykonują jego uczniowie, Antonio Raggi i Ercole Ferrata.
W gotyckim wnętrzu, wśród czarno-białych pasów, kaplica Chigich wygląda jak gość z innej epoki, który przyszedł w świątecznym stroju. Ale nie jest obca. Jest kolejnym zdaniem tej samej opowieści, zaczętej w 1260 roku – o mieście, które należy do Madonny.
W kaplicy gromadzą się wota – ślady modlitw, które ktoś uznał za wysłuchane. Ślub z Montaperti wciąż jest odnawiany.
Rozdział 10. Drzwi wdzięczności i pokój pod podłogą
Siena, lato 1944 roku.
Front przesuwa się przez Toskanię. Miasta wokół Sieny są bombardowane, mosty wysadzane, wieże niszczone. Sieńczycy robią to, co robili w 1260 roku: zwracają się do Madonny. Składają ślub, że jeśli miasto ocaleje, wyrażą swoją wdzięczność w katedrze.
3 lipca 1944 roku do Sieny wkraczają wojska francuskiego korpusu ekspedycyjnego. Miasto przechodzi z rąk do rąk niemal bez zniszczeń. Średniowieczna Siena, z katedrą, Campo i wieżą Mangia, przetrwała wojnę.
Ślub trzeba spełnić. W 1946 roku zapada decyzja o nowych drzwiach głównych. Rzeźbiarz Enrico Manfrini odlewa je w brązie, a w 1958 roku zastępują dawne drewniane skrzydła. Nazywają się Porta della Riconoscenza, Drzwi Wdzięczności. Każdy, kto wchodzi do katedry środkowym portalem, przechodzi przez spełnione przyrzeczenie.
Siena, 1999 rok.
Przy pracach pod chórem robotnicy natrafiają na pomieszczenie wypełnione ziemią i gruzem. Średniowieczne dokumenty wspominały o takiej przestrzeni, ale nikt nie wiedział, co z niej zostało.
Kiedy usuwa się gruz, ze ścian wyłaniają się freski z ostatnich dekad XIII wieku: sceny z życia Chrystusa i Męki Pańskiej. Kolory są tak żywe, jakby ktoś skończył malować wczoraj. Przez stulecia ziemia, którą zasypano pomieszczenie, chroniła je przed światłem, dymem świec i rękami restauratorów.
To pomieszczenie nazywa się dziś kryptą, choć nie jest kryptą w klasycznym sensie. Było prawdopodobnie przejściem prowadzącym do dawnego wejścia katedry, zanim rozbudowa chóru w XIV wieku zmieniła cały układ budowli. Katedra, którą wydawało się, że znamy, przez stulecia ukrywała pod podłogą jeden ze swoich najstarszych cykli malarskich.
To dobra lekcja dla każdego, kto opowiada o tym miejscu: historia katedry w Sienie nie jest zamknięta. Wciąż może się zmienić pod naszymi stopami.
Epilog. Widok ze ściany, za którą nie ma kościoła
Siena, listopad 2026 roku.
W tym roku posadzka pozostaje odsłonięta dłużej niż kiedykolwiek: aż do 15 listopada. Archidiecezja i Opera della Metropolitana postanowiły tak uczcić Rok św. Franciszka, ogłoszony na ośmiusetlecie jego śmierci. Jesienne światło wpada przez okna nawy i kładzie się na marmurze. Sybille, Fortuna, wilczyca i mędrcy ze Wzgórza Mądrości leżą w nim jak na otwartych stronach.
Wyjdź z katedry bocznym wyjściem i przejdź na plac Jacopa della Quercii. Stoisz w nawie, która nigdy nie powstała. Pod stopami masz obrysy filarów zburzonych w 1357 roku. Obok – ocalałą nawę boczną, w której mieści się dziś muzeum. Przed tobą – Facciatone, wielką ścianę z trzema pustymi arkadami.
W muzeum, po drodze, mijasz wszystkich bohaterów tej opowieści. Proroków Giovanniego Pisana, zdjętych z fasady. Witraż Duccia. Maestà, przed którą zamknięto sklepy w czerwcu 1311 roku. Madonnę z wielkimi oczami, której oddano klucze miasta.
Potem wspinasz się wąskimi, krętymi schodami w grubości muru. Wychodzisz na szczyt Facciatone, na ścianę, którą Giovanni d’Agostino budował dla największej katedry swoich czasów, zanim przyszedł maj 1348 roku.
Stąd widać wszystko. Kopułę i dzwonnicę katedry w czarno-białe pasy. Dachy z czerwonej dachówki spływające po trzech wzgórzach. Wieżę Mangia nad muszlą Campo. A dalej – Crete Senesi i wzgórza Chianti, te same, które oglądali kronikarze, papieże i robotnicy z placu Manettich.
Z tej wysokości łatwo zrozumieć, skąd wzięła się ambicja Sieny. Miasto patrzyło na świat z góry i chciało, by świat patrzył na nie tak samo.
Katedra w Sienie nie jest pomnikiem porażki. Jest pomnikiem decyzji: kiedy nie dało się być największym, Siena postanowiła być niezwykła. Zamiast rosnąć – pogłębiać. Zamiast budować więcej – ozdabiać lepiej.
Gdzieś pod tobą, w murze tej ściany, wciąż tkwi kamień pobłogosławiony 2 lutego 1330 roku. Nikt nie wie dokładnie, który to. Ale on wciąż czeka. Tak jak cała ta fasada – na kościół, który nigdy za nią nie stanie, i na niebo, które i tak zawsze było za nią najważniejsze.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Jeśli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty nadal płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na Instagram. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!





