Browar 4 Mori na Sardynii, po włosku Birrificio 4 Mori, znajduje się w okolicach miasteczka Montevecchio. Światło wpada tu przez wysokie łukowe okno z początku XX wieku i zatrzymuje się na ścianie miedzianej kadzi. Nad głową sieć stalowych rur i przewodów, pomruk pomp, szum jak z pulsujących wnętrzności budynku.
- Stara góra. Krótka historia kopalni Montevecchio
- Jak powstał browar 4 Mori?
- Reinheitsgebot na Sardynii — bawarska filozofia warzenia
- Moi przewodnicy po browarze: Antonio Zanda i Fabio Serra
- Krótki przewodnik po piwach 4 Mori, czyli co właściwie próbowałam
- Co zobaczyć w pobliżu brawaru 4 Mori na Sardynii?
- Birrificio 4 Mori – jak zwiedzić browar w dawnej kopalni Montevecchio
- Planując swoją podróż
- Włoska poczta
Stoję we wnętrzu dawnej centrali elektrotermicznej kopalni Montevecchio, zbudowanej około 1909 roku, by zasilać jeden z najważniejszych kompleksów wydobywczych Europy. Przez prawie sto pięćdziesiąt lat – od 1848 do 1991 roku – wyciągano stąd ołów, srebro i cynk. Pod ziemią pracowały tysiące ludzi, na powierzchni rosło prawie samowystarczalne miasteczko z kościołem, szkołą, kinem i boiskiem do piłki nożnej. Potem maszyny zatrzymały się, ostatni górnicy wyjechali na powierzchnię, a Montevecchio stało się tym, czym staje się sardyńska prowincja, kiedy odchodzi z niej przemysł, krajobrazem pamięci.
W 2013 roku coś się zmieniło.
Birrificio 4 Mori, założony przez Antonia Zandę i Paolo Lai we współpracy z bawarskim mistrzem piwowarskim Matthiasem Müllerem robi rzecz, która z pozoru wydaje się sprzecznością: w sardyńskiej kopalni produkuje piwo zgodnie z bawarskim Reinheitsgebot z 1516 roku. Tylko cztery składniki: woda, słód, chmiel, drożdże. Żadnych dodatków, żadnych skrótów, żadnej amerykańskiej brawury. Każda butelka z linii Pozzo nazywa się jak jeden z numerowanych szybów wydobywczych Montevecchio – Pozzo 9, Pozzo 16, Pozzo 25 jest, mówiąc bez patosu, formą upamiętnienia.
Stara góra. Krótka historia kopalni Montevecchio
Nazwa miejsca mówi wszystko. Monte to w starym europejskim słownictwie górniczym po prostu kopalnia, a Montevecchio – „stara kopalnia” – od początku odróżniało to konkretne miejsce od innych, młodszych zakładów wydobywczych w okolicy. Czasem nazwa staje się przepowiednią.
Sardowie wiedzieli o tutejszych żyłach galeny już w czasach fenickich i rzymskich, archeolodzy znajdują tu drobne oliwne lampki i wiaderka, których używali pierwsi górnicy. Ale współczesna historia Montevecchio zaczyna się 28 kwietnia 1848 roku, kiedy król Karol Albert podpisuje wieczystą koncesję na rzecz Giovanniego Antonio Sanny — sardyńskiego przedsiębiorcy z Sassari, którego do tej inwestycji namówił poznany przypadkiem w Marsylii ksiądz Giovanni Antonio Pischedda. Tak rodzi się Società per la Coltivazione della Miniera di Piombo Argentifero di Montevecchio — pierwsze wielkie sardyńskie przedsiębiorstwo wydobywcze.
Wzrost jest gwałtowny. W 1865 roku kopalnia zatrudnia 1100 robotników i jest najważniejszą kopalnią Królestwa Włoch. W latach trzydziestych XX wieku, pod zarządem koncernu Montecatini i nazwą Montevecchio SIPZ (Società Italiana del Piombo e dello Zinco), wydobycie ołowiu i cynku osiąga rekordowe poziomy — w 1939 roku w osadzie górniczej mieszka około 3000 osób. Powstają szkoły, ambulatorium, kino, posterunek karabinierów, laboratorium chemiczne, a nawet boisko miejscowej drużyny piłkarskiej. To jest miasto, które żyje z głębi ziemi.
Potem przychodzi długie, ciche kurczenie się. Wyczerpywanie się złóż, międzynarodowa konkurencja, państwowa restrukturyzacja pod skrzydłami Sorgersy i Eni. W 1991 roku osiemdziesięciu sześciu górników zamyka się w szybie Amsicora i spędza tam 27 dni, próbując uratować swoje miejsca pracy. Nie udaje się. Maszyny milkną na dobre po 143 latach pracy.
W 2011 roku Montevecchio otrzymuje europejską nagrodę EDEN (European Destinations of Excellence) za zrównoważone podejście do turystyki — uznanie tego, że pamięć przemysłowa też może być formą rozwoju. Dziś dawne budynki dyrekcji, szyby wydobywcze, villaggio operaio i mała kaplica Santa Barbary – patronki górników – wpisane są w sieć Parco Geominerario Storico e Ambientale della Sardegna, objętą patronatem UNESCO Global Geoparks.
Browar 4 Mori powstaje dokładnie w tym pejzażu i tylko w tym pejzażu daje się zrozumieć.
Jak powstał browar 4 Mori?
W 2010 roku gmina Guspini ogłosiła przetarg na dzierżawę kompleksu Scirìa-Montevecchio-Levante – sieci dawnych budynków pokopalnianych, które od dwóch dekad stały puste. Wśród zgłoszeń znalazła się oferta dwóch sardyńskich konsultantów, Antonia Zandy i Paola Lai, którzy obok pracy zawodowej dzielili od lat pasję do piwa rzemieślniczego. Wygrali. I właśnie wtedy pojawił się pierwszy poważny wybór.
Można było wynająć halę produkcyjną zaprojektowaną pod browar – funkcjonalną, neutralną, anonimową. Można też było wziąć stary magazyn z około 1909 roku, który pierwotnie pełnił rolę centrali elektrotermicznej zasilającej kopalnię, i przerobić go na browar rzemieślniczy w zgodzie z restrykcyjnymi przepisami ochrony zabytków przemysłowych. Decyzję podjęli świadomie – wybrali tę drugą drogę.
Była to, mówiąc wprost, droga znacznie trudniejsza. Adaptacja historycznego budynku oznaczała kompromisy techniczne, dłuższe procedury i wyższe koszty. Pierwsza warka wyszła z kadzi dopiero w marcu 2013 roku, trzy lata po wygraniu przetargu. Dla Zandy i Lai liczyło się coś, czego nie da się wpisać w business plan: riconversione industriale nie jako modne hasło marketingowe, ale jako rzeczywiste przywrócenie funkcji miejscu, które przez półtora wieku karmiło pół Sardynii.
Browar nie miał „wypełnić puste pomieszczenia”, lecz dalej pisać tę samą historię. Każda butelka miała być kolejną stroną w starej księdze.
W tej filozofii zawarta jest też nazwa. 4 Mori to bezpośrednie odwołanie do bandiera dei Quattro Mori — sardyńskiej flagi z czterema głowami Maurów na białym tle, najstarszego symbolu wyspy, używanego oficjalnie już w XIV wieku. Wybierając taką nazwę, założyciele od początku zadeklarowali, że nie tworzą „włoskiego browaru” lecz browar sardyński, zakorzeniony w tożsamości regionalnej, której cztery głowy z flagi są wizualnym skrótem.
Brakowało jeszcze tylko jednego: kogoś, kto rzeczywiście umie warzyć piwo. Tym kimś okazał się Matthias Müller, bawarski mistrz piwowarski, początkowo zaproszony do projektu jako konsultant odpowiedzialny za pierwsze receptury. Zakochał się w Sardynii i w pomyśle. Z konsultanta szybko stał się wspólnikiem i to właśnie jego niemiecka szkoła zdecydowała, że 4 Mori pójdzie drogą piw dolnej fermentacji warzonych zgodnie z bawarskim Reinheitsgebot, zamiast modnej, amerykańskiej drogi pełnej IPA i eksperymentów. To wybór, który do dziś określa charakter całej oferty. I tak oto w marcu 2013 roku ruszyła pierwsza warka.
Reinheitsgebot na Sardynii — bawarska filozofia warzenia
23 kwietnia 1516 roku książę Bawarii Wilhelm IV ogłosił dokument, który po stuleciach stał się jednym z najsłynniejszych aktów prawnych w historii europejskiego rzemiosła: Reinheitsgebot, czyli bawarski edykt czystości. Pierwotny tekst zakazywał używania do produkcji piwa czegokolwiek poza wodą, słodem jęczmiennym i chmielem – drożdże, których rolę zrozumiano dopiero w czasach Pasteura, dodano do listy znacznie później.
Cztery składniki, żadnych dodatków, żadnej chemii. Brzmi jak ograniczenie, ale w rękach dobrego piwowara jest dokładnie odwrotnie, to dyscyplina.
W Birrificio 4 Mori filozofia Reinheitsgebotu zaczyna się od wody. Pochodzi z lokalnych źródeł Montevecchio i jest używana w stanie naturalnym, bez uzdatniania chemicznego. Sama jej mineralność, twardość i profil pH kształtują charakter sardyńskich Pozzo, podobnie jak woda z czeskiej Pilzna przesądziła kiedyś o smaku tamtejszego pilznera.
Słód i chmiel pochodzą z wyselekcjonowanych dostawców z Niemiec i Czech, drożdże dobierane są pod konkretne style.
Na tym jednak rzemiosło się nie kończy. 4 Mori praktykuje dekokcję, tradycyjną niemiecką technikę polegającą na pobieraniu części zacieru, doprowadzaniu jej do wrzenia i ponownym łączeniu z resztą. Dekokcja wydobywa głębsze, bardziej karmelowe nuty słodu i nadaje piwu charakterystyczną „pełnię”. To technika pracochłonna, wymagająca i, co istotne dla narracji o tym browarze, bardzo rzadko stosowana we Włoszech, gdzie większość rzemiosła idzie raczej w stronę szybkiej infuzji i amerykańskich stylów górnej fermentacji.
Piwa Pozzo są w przewadze piwami dolnej fermentacji w stylu niemieckim — od klasycznego lager helles po bursztynowy vienna lager. Pozostają niefiltrowane i niepasteryzowane, dojrzewają minimum 40 dni przed wprowadzeniem na rynek. W kontekście włoskiego rynku piwa rzemieślniczego to wyraźna deklaracja jakościowa.
Skala jest mała tylko z pozoru. Browar dysponuje warzelnią o pojemności zacierania 20 hektolitrów, a w 2024 roku wyprodukował ponad 300 000 litrów piwa. To nie jest mikrobrowar w garażu, ale też nie produkcja masowa — to dokładnie ta wielkość, która pozwala utrzymać kontrolę nad każdą warką i jednocześnie wyjść poza lokalny rynek.
Moi przewodnicy po browarze: Antonio Zanda i Fabio Serra
Antonio Zanda to współzałożyciel i amministratore – osoba, która od ponad dekady odpowiada za to, by historia 4 Mori trwała: finansowo, prawnie, organizacyjnie.
Antonio opowiada o filozofii projektu w sposób, który zaskakuje w branży tak często mylonej z marketingiem. Słowo, które wraca w jego ustach najczęściej, brzmi po włosku dignità – godność. Chodzi o to, żeby miejscu, które przez półtora wieku było synonimem ciężkiej, często wyniszczającej pracy fizycznej, przywrócić godność nie poprzez upamiętnienie, lecz poprzez funkcję. Browar nie ma stać w Montevecchio jako pomnik kopalni, lecz jako kontynuacja miejsca pracy.
Fabio Serra, mastro birraio, to człowiek, który dziś odpowiada za produkcję w Birrificio 4 Mori, a trafił tu właściwie przez przypadek. Antonio i Paolo Lai uznali, że jeśli mają robić piwo zgodnie z bawarską szkołą, ktoś z zespołu musi tej szkoły naprawdę doświadczyć. Fabio pojechał więc do Monachium , gdzie zdał egzamin końcowy przed Izbą Przemysłowo-Handlową w Monachium, a sam Birrificio 4 Mori został oficjalnie zatwierdzony jako miejsce jego praktyk. To sytuacja we włoskim przemyśle piwowarskim wyjątkowa. Dziś Fabio jest jednym z nielicznych w kraju piwowarów z formalnym niemieckim wykształceniem zawodowym.
Jego filozofia jest prosta i konsekwentna: piwa mają być dobrze zbudowane, łatwe w piciu, bez „stresu degustacyjnego”. Niemiecka szkoła dała mu rygor, dyscyplinę i szacunek dla procesu, Sardynia dała mu pokorę wobec miejsca i materii.
Krótki przewodnik po piwach 4 Mori, czyli co właściwie próbowałam
Każde piwo z linii Pozzo (po włosku: szyb) nosi numer odpowiadający konkretnemu szybowi wydobywczemu kopalni Montevecchio. Pozzo 3, Pozzo 9, Pozzo 16, Pozzo 25 – to nie są ozdobniki marketingowe, lecz mapa miejsca przepisana z jednego rejestru na drugi. Z rejestru przemysłu na rejestr smaku. Dla mnie to genialne w swojej prostocie!
Etykiety mówią to wprost. Numery wypisane są dużą, retrofabryczną typografią, na tle imitującym emaliowaną tabliczkę z czasów świetności kopalni. Pod spodem, drobnym drukiem, zawsze ta sama formuła: prodotta negli antichi locali della Miniera di Montevecchio. Piwo z dawnej kopalni, nie metaforycznie, dosłownie.
W trakcie wizyty udało nam się skosztować kilku z nich.
Pozzo 16 Lager Helles to sztandarowe piwo browaru i prawdopodobnie najlepszy punkt startu dla każdego, kto chce zrozumieć filozofię 4 Mori. Bawarska klasyka: złocistożółta, klarowna w kieliszku, z białą, gęstą pianą, która utrzymuje się długo. W aromacie delikatne nuty świeżego, lekko miodowego słodu pilzneńskiego, w tle ledwo wyczuwalna trawiasta nuta szlachetnego chmielu. W smaku lekka, słodowa, czysta, z miękkim, słodowym finiszem, który definiuje styl helles.
Pozzo 9 Vienna Lager (Edizione Limitata) to piwo, które zdobyło złoto na Brussels Beer Challenge i ten medal nie jest przypadkowy. Vienna lager to styl wymyślony w 1841 roku przez austriackiego piwowara Antona Drehera w browarze Klein-Schwechat pod Wiedniem, dziś rzadko warzony w czystej formie. 4 Mori traktuje go po niemiecku, z dekokcją i długim leżakowaniem. Kolor głęboko bursztynowy, z miedzianymi refleksami w świetle. W aromacie wyraźny słód wiedeński, nuty świeżego chleba, lekka karmelizacja. W smaku karmelowe, lekko prażone nuty słodu balansowane subtelną goryczką chmieli kontynentalnych.
Pozzo 3 Birra alla Castagna, najbardziej „sardyńskie” piwo w całym portfolio – bock dolnej fermentacji warzony z kasztanami z Gennargentu, o gradacji 6,2%, surowe (niefiltrowane). W kieliszku ciepły bursztyn z miękką, trwałą pianą, w aromacie słodowa baza z wyraźną, delikatną nutą kasztana. W smaku jesienny las w kieliszku – głębokie tony słodu palonego, gładka kasztanowa słodycz i ledwo wyczuwalna goryczka na finiszu.
Każde z tych piw jest osobnym rozdziałem tej samej książki. A książkę najlepiej czyta się przy kawałku pecorino i plastrze prosciutto. W 4 Mori reguła ta nabiera dodatkowego wymiaru, w trakcie degustacji na drewnianym stole pojawia się klasyczna sardyńska tagliere, zorganizowana wokół zasady, którą rozumie tu każdy: dobry produkt nie potrzebuje wielu słów.
Co zobaczyć w pobliżu brawaru 4 Mori na Sardynii?
Birrificio 4 Mori to nie samotny punkt na mapie lecz fragment znacznie większego organizmu, Parco Geominerario Storico e Ambientale della Sardegna, wpisanego jako pierwszy na świecie do sieci UNESCO Global Geoparks (1998). W praktyce oznacza to, że hala dawnej centrali elektrotermicznej, w której dziś dojrzewają piwa Pozzo, jest jednym z elementów żywego muzeum przemysłu rozciągniętego na kilkanaście kilometrów kwadratowych. Wizyta w browarze ma więc szczególny sens wtedy, kiedy potraktujemy ją jako przystanek na większej trasie.
Wielką atrakcją kompleksu jest itinerarium Piccalinna – trasa prowadząca przez kuźnie, lampiarnię i salę maszyn wyciągowych. Stoi tam wielka maszyna wyciągowa z końca XIX wieku o mocy 120 koni mechanicznych, która w czasach świetności wydobywała dwadzieścia metrów sześciennych materiału na godzinę i, co najbardziej zdumiewające, jest sprawna do dziś. Włącza się ją na specjalne pokazy.
Z Piccalinny trasa prowadzi do dawnych szybów wydobywczych: Pozzo Sant’Antonio, Pozzo Sartori, Pozzo Amsicora (tego samego, w którym w 1991 roku miała miejsce ostatnia okupacja górnicza).
Nieopodal – villaggio operaio, czyli wioska robotnicza. To miejsce uderza najbardziej, kiedy zna się historię. Układ domów dosłownie odzwierciedla hierarchię społeczną kopalni: na wzgórzu stoi okazała willa szefa kompanii i porządne domy kierowników, niżej skromne mieszkania rodzin górniczych, jeszcze niżej dawne baraki kawalerów. Część z tych budynków stoi pusta. To, jak wyglądają, opowiada historię, której nie da się opowiedzieć inaczej.
Najbardziej reprezentacyjnym budynkiem osady jest Palazzo della Direzione (Pałac Dyrekcji), wzniesiony w stylu neorenesansowym, z klasycyzującą fasadą i wnętrzami zaskakująco wytwornymi jak na kontekst górniczy. W jego sercu znajduje się odrestaurowana sala blu – niebieski salon reprezentacyjny z kominkiem, złoconymi lustrami i fortepianem, w którym przed wojną odbywały się przyjęcia i bale dyrekcji. Tuż obok pałacu, jak na każdej godnej tego miana osadzie górniczej, stoi kaplica Santa Barbary, patronki górników, której święto (4 grudnia) do dziś obchodzi się w okolicy z należną powagą.
I wreszcie, o czym łatwo zapomnieć, stojąc pośród ceglanych szybów i pordzewiałych konstrukcji – morze jest tuż obok. Zaledwie kilkanaście kilometrów dzieli Montevecchio od Costa Verde i potężnych, wciąż dzikich wydm Piscinas, uchodzących za jedne z najwyższych w Europie. Z górnej granicy parku, ścieżką wśród śródziemnomorskiego makia, można w pół godziny dojechać samochodem nad ocean piasku.
To zestawienie definiuje sens podróży do Montevecchio. Archeologia przemysłowa i dzika natura, ciemne wnętrze ziemi i otwarta przestrzeń wybrzeża, ołów i sól, kopalnia i piasek. Jeden dzień wystarczy, żeby to zobaczyć.
Birrificio 4 Mori – jak zwiedzić browar w dawnej kopalni Montevecchio
Browar zwiedza się wyłącznie na rezerwację, najlepiej w połączeniu z dłuższą wizytą w Parco Geominerario i wyprawą na pobliską Costa Verde. Poniżej najważniejsze informacje praktyczne.
Adres: SP 66 km 5,6, Località Scirìa – Montevecchio Levante, 09036 Guspini (SU), Sardegna.
Jak dojechać: z Cagliari około 90 km (SS130 → SS126 w kierunku Guspini). Z Oristano około 60 km. Browar leży w głębi parku górniczego, dojazd wyłącznie samochodem.
Najbliższe lotnisko: Cagliari-Elmas (CAG), około 1,5 godziny drogi. Bez wynajętego samochodu trudno logistycznie ogarnąć tę część wyspy.
Wizyty z przewodnikiem: wyłącznie na rezerwację, przez oficjalną stronę birrificio4mori.it lub mailowo. Większe grupy warto zgłaszać z wyprzedzeniem, zwłaszcza w sezonie letnim i w okolicy świąt.
Kiedy jechać: najlepszy sezon to kwiecień–październik, wtedy łatwo połączyć browar z plażami Costa Verde i wycieczkami po parku. Wizyty zimowe mają własny urok, zwłaszcza wokół premiery Pozzo 25 Birra di Natale.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
Jeśli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty nadal płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na Instagram. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!





