Stworzyłam opowieść. A Ty? Kiedy zrobisz swoją?

Aparaty cyfrowe zmieniły nasz sposób utrwalania podróży. Dawniej zastanawiałam się czy widok, który widzę jest wystarczająco piękny, aby go utrwalić, w końcu klisza miała zaledwie 36 klatek. Teraz nie mam takich ograniczeń, mogę pstrykać tysiące zdjęć, a jedynym problemem jest wybranie później tych, które chce się pokazać światu. A jednak … kiedyś celebrowało się każde wywołane zdjęcie, nie ważne, że niewyraźne, nie ważne, że wszystko było żółte, każde było ważne.

Cierpię na fotografowanie w zbyt dużych ilościach. Czasem od razu wiem, że zrobiłam „to zdjęcie”, ale w reguły pstrykam za dużo, a później niekoniecznie mam siłę to oglądać, wybierać, przebierać, obrabiać … Rzadko wywołuję zdjęcia, a przecież to najlepszy i najtrwalszy sposób na zachowanie naszych chwil. W końcu postanowiłam się poprawić.

Chciałam ostatnio komuś wyjątkowo podziękować za piękne chwile. Chciałam podziękować Marco Giulietti i ludziom ze Stowarzyszenie Valle del Sentino za zorganizowanie mojej rodzinie niezapomnianych chwil w Umbrii i Marche. Postanowiłam podziękować w jakiś namacalny sposób, ale jeszcze nie wiedziałam, jak. Marche-Umbria-Italy

Czasem rozwiązania pojawiają się same. Tak było tym razem, napisała do mnie Paulina z Printu.pl i zaproponowała stworzenie książki fotograficznej. Wiele znajomych osób chwaliło się książkami fotograficznymi, które podsumowywały ich podróże, ważne chwile, wydarzenia w ich życiu. Pomysł dojrzewał we mnie dość długo, bo podróże, bo wyjazdy, prezentacje, inne zajęcia, mijały tygodnie. Właściwie to minęły prawie 3 miesiące. W tym czasie w mojej głowie książka była już gotowa, pora było się ogarnąć i po prostu ją stworzyć.

 

Od samego początku wiedziałam, że okładkę będzie zrobić street art, który urzekł mnie w bramie w Fabriano, gdy wychodziłam z jednego z tych zachwycających niewielkich teatrów w Marche. Przeszłam przez bramę i natychmiast musiałam się cofnąć. Piękne zielone oczy, smukła szyja zdobiona delikatnym naszyjnikiem, a potem zadarłam głowę do góry i zobaczyłam resztę:).

Street Art Fabriano

Przyjechałam w te okolice po raz drugi. Koniecznie chciałam tu wrócić, nie wiem dokładnie, co mnie tutaj tak gnało. Podobało mi się wszystko i nie potrafiłam wskazać, co najbardziej. Jesienią 2015 roku spędziłam na granicy Umbrii i Marche niespełna tydzień, były to jednak dni wyjątkowe.

Postanowiłam to zawrzeć na kilku stronach dziękując w swoisty sposób za te dni, spotkania, okazane zainteresowanie i przede wszystkim serce. Książka dodarła już do adresata. Od razu dostałam wiadomość, że to było jak promyk słońca w pochmurny dzień. Wspomnienia i podziękowania od serca zamknięte na kilku stronach książki. Dołożyłam jeszcze kilka zdań, sentencji tak dla mnie ważnych.

 

Nie czekajcie. Każdy komputer kiedyś odmówi współpracy, każdy dysk może ulec zniszczeniu, zdjęcia mogą przepaść, bo wysiądzie serwer. Te wydrukowane, te wywołane to wciąż najlepsza forma do ich zaistnienia, współistnienia i natychmiastowego przywołania wspomnieć. Nie pytaj więc czy warto.

Książka fotograficzna to jak Twoja własna powieść. Od Ciebie zależy czy będzie to romansidło, sensacja, kryminał czy książka przygodowa. Jak ją zapiszesz taka będzie. Obraz mówi więcej niż wiele, wiele słów.

Zobaczcie, jak wyszła moja książka. To książka pełna tajemnic, zakamarków, przygód i ludzi. A fabuła … niech to pozostanie (choć odrobinę) moją tajemnicą!

Printu.pl Printu.pl Printu.pl

 

Moja książka powstała w zaledwie chwilę. Wybrałam szablon, wstawiłam zdjęcia, a później się zastanawiałam, jak opisać te zdjęcia. Jak powiedzieć pięknie, że dziękuję, że jestem prawdziwą szczęściarą móc spotkać takich ludzi na swojej drodze.

Printu.pl 01_04

 

Tak. To jest moja książka. A jaka będzie Twoja?

Printu.pl

Uściski najmocniejsze,

Magda

ps. Paulina dziękuję! Printu.pl wydrukował moje emocje:).

Made in Marche, lokalne produkty spożywcze
Previous post
Polki w Italii polecają. Made in Marche - lokalne produkty spożywcze
Toskania, miejsce idealne na Walentynki
Next post
5 romantycznych miejsc we Włoszech na Walentynki

7 Comments

  1. ~Bożena
    Luty 3, 2016 at 8:23 pm — Odpowiedz

    Magdo, bardzo fajny pomysł!Ja się cieszyłam oglądając Twoja książkę, a już czuje co się działo z obdarowanymi.Ja nie należę do „japońskich turystów”, ale coś tam sfotografuję, zawsze jakoś mam poczucie,ze kiedy skupiam się na zdjęciach coś mi umyka.Na szczęście nie podróżuje sama inni to nadrabiają i jest z czego wybierać :-)Staram się zawsze kilka zdjęć wywołać.Będąc we Włoszech zawsze chociaż na chwile krótszą, dłuższą pojawiał się mój kuzyn, który się tam doktoryzował, coś ciekawego mi opowiedział, pokazał i też w ubiegłym roku podarowałam mu album ze zdjęciami, ze wspólnych naszych spacerów.Bardzo się ucieszył, następnym razem bardziej sie postaram, przemyśle i tez napisze książkę zdjęciami.Oby tylko była okazja do robienia fotografii.

    • Luty 3, 2016 at 10:11 pm — Odpowiedz

      Bożenko, nasze zdjęcie tak dużo tracą, leżą schowane w katalogach i podkatalogach w czeluściach dysków i wręcz o nich zapominamy! Jak ja pamiętam te zdjęcia, które są w albumach! Do nich się wraca, z chęcią ogląda i bardziej o nich pamiętamy. Twój kuzyn to szczęściarz! Dostał cudowny prezent! Dzięki temu też długo nie zapomni, jak było we Włoszech i o Tobie. Myślę, że już się bardzo postarałaś. I teraz łatwiej Ci będzie pisać kolejne fotograficzne książki. Uściski.

  2. Luty 3, 2016 at 9:01 pm — Odpowiedz

    Dzięki 🙂 To doskonały pomysł na prezent walentynkowy dla mojej żony. Myślę, że będzie zachwycona…tylko czy nie zabraknie mi czasu…Pozdrawiam

    • Luty 3, 2016 at 10:12 pm — Odpowiedz

      Marcinie nawet nie wiesz, jak się cieszę. Pospiesz się, jeszcze zdążysz. Żona będzie pełna szczęścia, zobaczysz:).

  3. Luty 7, 2016 at 3:39 pm — Odpowiedz

    Piękny pomysł, piękna opowieść.Faktycznie masz rację.Kiedyś celebrowało się robienie zdjęć,szukało tych najważniejszych, najdoskonalszych.Ja też mam podobnie- robię mnóstwo zdjęć,ale ostatnio zaczęłam zwalniać tempo, wybierać zdjęcia,a w miarę możliwości staram się je drukować i tworzyć własne albumy,bo jednak do takich zdjęć się wraca częściej, łatwiej je znaleźć na półce z książkami w albumie niż przerzucić tysiąc katalogów w poszukiwaniu tego jednego , fantastycznego zdjęcia ,które akurat TERAZ jest nam potrzebne.Super ,że Tobie się udało stworzyć coś tak wyjatkowego:)

  4. ~Marzena
    Październik 26, 2016 at 1:43 pm — Odpowiedz

    Magdo, a ja się pochwalę 🙂 Mam 24 fotoksiążki z różnych podróży, robię je od 2010 roku. Fakt że stworzenie fotoksiążki zajmuje mnóstwo czasu (najwięcej opisy do zdjęć), ale jaka to cudowna pamiątka… Jestem już chyba uzależniona od robienia tych książek 🙂 Polecam wszystkim! Pozdrowienia 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back

O AUTORZE

SHARE

Stworzyłam opowieść. A Ty? Kiedy zrobisz swoją?