Jadą sanie, jadą!

Myślami jesteśmy bardziej lub mniej w świątecznej atmosferze, a ja chcę tej atmosfery wytworzyć trochę więcej:). Jestem jedną z kartek bardzo szczególnego kalendarza adwentowego. Jeśli i Twój wskazuje dziś 15 grudnia, to czas na Italię poza szlakiem:).

 

Witaj w świątecznej akcji blogerów kulturowo-językowychBlogowanie pod Jemiołą. Od 1 do 24 grudnia zabieramy Cię w podróż po tradycjach i wszystkim, co jest związane z Bożym Narodzeniem w różnych zakątkach świata. Zastanawiasz się, o czym będzie u mnie? Hmmm. Nigdy nie spędziłam świąt Bożego Narodzenia we Włoszech, ale raz było blisko. I wiąże się z tym pewna historyjka, więc …

 

Wiele lat temu, gdy wracałam do Polski na święta po kilku miesiącach spędzonych we Włoszech, moi znajomi chcieli mi dać coś typowo włoskiego. Dziwnym trafem wpadli … na ten sam pomysł. I tak wracałam do domu z siedmioma (7) panettone!

 

Pewnie doskonale wiecie, jak wygląda panettone – wielkie, pulchne, aromatyczne i naszpikowane bakaliami. To „wielkie” jest tutaj kluczowe, bo dźwigać 25-cio kg plecak i do tego nieść w reklamówkach 7 panettone …. Ale mama mnie nauczyła, że to nieładnie jest odmawiać, więc za każde pięknie dziękowałam, a w dniu wyjazdu moim jedynym celem było przejść jakoś te 300 m ze stacji metra do autobusu. A może to było tylko 100 m? Nie pamiętam, bo dłużyło mi się, jakby to był co najmniej kilometr. Ale pomimo tego „ciężkiego” wspomnienia mam propozycję, zróbmy w te święta panettone. Co Ty na to?

 

Panettone

 

Przepis na panettone

Praca rozkłada się na 2 dni. Pierwszego robicie I część ciasta, którą następnie odstawiacie na 12 h, by na drugi dzień zająć się resztą roboty.

 

Dzień pierwszy 

  • 20 g świeżych drożdży
  • 190 g mąki
  • 200 ml letniej, przegotowanej wody

Drożdże  rozpuszczamy w wodzie, dodajemy przesianą mąkę i zagniatamy ciasto. Wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce na 12 godzin.

 

Dzień drugi

  • 4 jajka
  • 20 g świeżych drożdży
  • 400 g mąki pszennej
  • 115 g miękkiego masła, pokrojonego na małe kawałki
  • 90 g cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka esencji waniliowej
  • 150 g rodzynek oraz żurawiny
  • 100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

Pierwszą część ciasta oraz nowe składniki (jeszcze bez owoców) umieszczamy w misce i wyrabiamy ciasto. Ciasto ma być błyszczące i nie kleić się do rąk, więc jeśli nie odchodzi, dodajcie odrobinę mąki. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1h do wyrośnięcia. Rodzynki oraz żurawinę zalewamy ciepłą wodą i moczymy przez około minutę, a następnie odcedzamy wodę. Dodajemy do wyrośniętego ciasta wraz ze skórką pomarańczową. Jeszcze raz zagniatamy ciasto. Następnie przekładamy ciasto do specjalnej formy do pieczenia Panettone. Jeśli takiej nie masz, a raczej na pewno nie masz, bądź kreatywny i użyj, np. rondla (wyłóż papierem do pieczenia) lub 2 tortownic – włóż jedną w drugą, wyłóż papierem do pieczenia i gotowe.

 

TIP 1: Zamiast jednego dużego panettone można zrobić kilka małych muffin panettone – w wysokich papilotkach lub weźcie kilka puszek, chociażby takich po pomidorach. Wytnijcie prostokątny kawałek papieru do pieczenia, zwińcie w rulon i włóżcie do puszki tak, aby wystawał, w końcu panettone do wysokie ciasto.

 

TIP 2: Nie zapomnijcie papieru do pieczenia wysmarować masłem, dzięki temu będzie się trzymał formy (tortownicy lub rondla).

 
Życzę wytrwałości i radości z gotowego panettone:). Pochwalcie się, jak wyszło. 
A teraz coś ekstra dla Was na święta.
Wieniec

Konkurs:)

 

 

Święta Bożego Narodzenia to atmosfera, rodzina (nawet jeśli tylko w myślach, bo są daleko) i … jedzenie! Z reguły dużo jedzenia!!!! Dlatego …

opisz LITERACKO swoją ulubioną potrawę wigilijną

Nie martw się, że nie jesteś jak Wisława Szymborska, pisz od serca mając przed oczami wyobraźni, np. swoje ukochane pierogi, karpia, makowiec czy barszcz czerwony. To może być wiersz albo fraszka, króciutkie opowiadanie, ballada albo epopeja, dramat, oda, romans, a nawet reportaż. Forma literacka dowolna, ale nie przesadzajcie z długością utworu! Wystarczą 2 zdania. Dajcie upust swojej fantazji!

KONKURS TRWA OD 15 DO 21 GRUDNIA DO GODZ. 23:59.

OGŁOSZENIE WYNIKÓW 22 GRUDNIA 2015 R W TYM SAMYM WPISIE.

ODPOWIEDZI PISZEMY W KOMENTARZACH NA BLOGU POD TYM POSTEM

Nagrody!!!!

i MIEJSCE

1 egzemplarz książki z serii “W tłumaczeniach” Wydawnictwa Preston Publishing (język i poziom dowolny)

 

Język włoski

Są to wyjątkowe książki do praktycznej nauki języków obcych. Nowatorski układ stron zmotywuje Cię do nauki, przełamiesz barierę mówienia oraz dowiesz się dokładnie tego, czego potrzebujesz. Od 1 do 31 grudnia na stronie Wydawnictwa można skorzystać z 20% rabatu. Obejmuje on książki drukowane (bez kosztów przesyłki). Nie łączy się z innymi promocjami. Kod rabatowy BLOGJE20.

 

 

II MIEJSCE

1 egzemplarz książki „Kryjówka” autorstwa Andrea Camilleri, wydanej przez Wydawnictwo Literackie

Kryjówka-Andrea-Camillieri-Wydawnictwo-Literackie

W życiu Arianny było wielu mężczyzn, ale nigdy jednocześnie. Gdy tylko pojawiał się ten drugi, należało natychmiast rozwiązać problem. Bo Arianna nie potrafiła zdradzać. Związek ze starszym od niej Giuliem każe jej ułożyć życie erotyczne w bardzo szczególny sposób. Co czwartek Arianna spotyka się z innym mężczyzną – wybierają go wspólnie z mężem, który zostaje z kochankami do samego końca. I układ działałby bez zakłóceń, gdyby nie pewien przypadkowo napotkany licealista.

 

III MIEJSCE

1 pudełko fiszek do nauki dowolnego języka na dowolnym poziomie ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua

 W karteczkach

W Karteczkach to doskonale dopracowane pod względem merytorycznym i wizualnym fiszki, które dzięki współpracy z najlepszymi specjalistami sprawdzają się jako niezastąpione narzędzie do nauki języków obcych. Fiszki zwiększają skuteczność i szybkość nauki, dzięki czemu staje się ona bardziej efektywna, przyjemna i po prostu ciekawsza. Do 31 grudnia wszystkie fiszki możesz kupić taniej o 50%. Wystarczy wejść na oficjalną stronę fiszek wkarteczkach.pl.

Regulamin konkursu

  1. W konkursie może wziąć udział każdy czytelnik bloga Italia poza szlakiem.
  2. Konkursowy opis należy zamieszczać w komentarzu pod tym wpisem na blogu Italia poza szlakiem.
  3. O wyborze zwycięzców zadecyduje autorka bloga Italia poza szlakiem, która wybierze 3 najciekawsze wypowiedzi.
  4. Konkurs trwa w okresie 15 – 21.12. 2015 r. o godz. 23:59.
  5. Ogłoszenie wyników nastąpi 22.12. 2015 r. na blogu Italia poza szlakiem w tym samym wpisie, co ogłoszenie konkursu.
  6. Nagrodzone zostaną 3 najbardziej kreatywne wypowiedzi.
  7. Nagrody zostają wysłane przez fundatorów nagród.
  8. Nagrody są przesyłane tylko na terenie Polski.
  9. Ewentualne pytania proszę zamieszczać w komentarzach tego posta.

Patroni medialni Blogowanie Pod Jemiołą

Blogowanie-pod-Jemiola-patronat-medialny

Kalendarz adwentowy akcji „Blogowanie Pod Jemiołą”

Zapraszam Cię do zabawy z naszym kalendarzem adwentowym. Każdego dnia nowe okienko z ciekawym wpisem oraz konkurs.

Aktualizacja z dnia 22 grudnia 2015 r.

Rozwiązanie konkursu

I miejsce

~Dorota

Gdy on wjeżdża na stół , czuję, że wydarzy się cud. Jego słodycz i smak sprawia że jestem bardzo rada :)) Makowiec mój świąteczny ulubieniec.

II miejsce

~Żaneta

A ja tam uwielbiam barszcz z uszkami,
który wcinam całymi łyżkami.
Barszcz zrobiony z czerwonych buraków,
przenosi nas do dziecięcych smaków.
Pływają w nim uszka,
przykopconego Kopciuszka.
W nich farsz grzybowy i omasta,
to rzecz jasna.
A kto tego nie lubi,
niech  smak swój już dziś zgubi.
I przygotuje swój brzuszek,
na coś innego,
nie koniecznie coś pysznego.
I co podoba Wam się to danie?
Które można zjeść nawet na śniadanie.

III miejsce

~Justyna

Moja ulubiona potrawa nazywa się moczka. Brzmi nieciekawie, ale to nic – wygląda jeszcze gorzej. W półpłynnej, brązowej substancji pływają różne, rozmoczone składniki. Strach jeść.
Jednak odkąd pamiętam co roku w noc przed wigilią w garnku moczył się piernik, a w wigilię rano w rondelku bulgotała zasmażka. Potem w tym wszystkim lądowały bakalie, pomarańcza i kompot z agrestu. Co roku patrzyłam na to z obawą i niedowierzaniem. Bo czy takie składniki mogłyby w ogóle do siebie pasować? Trzymałam się więc od moczki z daleka.
Aż wreszcie przyszedł ten dzień – miałam wtedy osiemnaście lat i kolejny raz patrzyłam, jak moja mama przeciera piernik przez sitko. Zastanawiałam się, jak to jest, że co roku poświęca kilka godzin na przygotowanie czegoś tak okropnego. I w końcu ciekawość zwyciężyła. Kiedy wzięłam do ust pierwszą łyżkę, nieziemski smak eksplodował w paszczy, a ja przekonałam się, że straciłam osiemnaście lat życia.
I odtąd moczka jest ze mną w każde święta, nawet teraz, w Irlandii. Co roku zaczyna się tak samo – pewnego grudniowego dnia w starym domu pod Dublinem otwierają się czerwone drzwi i listonosz wręcza paczkę z piernikiem, specjalnym, który można kupić tylko na Śląsku. Potem piernik moczy się w największym garze, bulgoce zasmażka, lądują w środku kompot i bakalie. Miseczki z moczką stoją na wigilijnym stole obok tutejszego puddingu. I choćbym nie wiem ile jej zrobiła, jakoś nigdy nie starcza na długo.

Gratuluje zwycięzcom i zapraszam do kontaktu!

Pozdrawiam i ściskam,

Magda

Źródło przepisu: Delimamma

Dzień 1 Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6 Dzień 7 Dzień 8 Dzień 8 Dzień 9 Dzień 10 Dzień 11 Dzień 12 Dzień 13 Dzień 14 Dzień 15 Dzień 16 Dzień 17 Dzień 18 Dzień 19 Dzień 20 Dzień 21 Dzień 22 Dzień 23 Dzień 24 Dzień 24 Image Map

Previous post
Najlepsze blogi o Włoszech 2015 wg Italia poza szlakiem
Margherita Klaus, Extra Vergine
Next post
Extra Vergine. Prawdziwe oblicze Ligurii wg Małgorzaty Klaus

19 komentarzy

  1. ~Hr. N
    Grudzień 15, 2015 at 12:05 pm — Odpowiedz

    Oczywiście lepiej samemu kandyzować skórkę. Po dokładnym umyciu pomarańczy w kwasku cytrynowym, potem sodzie a na końcu wodzie.

  2. ~Ola
    Grudzień 15, 2015 at 3:51 pm — Odpowiedz

    Świąteczny czas, magiczny czas,
    który gromadzi wszystkich nas.
    W ten jeden wieczór, ten raz do roku,
    kolację zaczynamy zaraz po zmroku.
    Pierogi z kapustą i grzybami
    jemy razem ze smacznymi krokietami.
    Na stole są też inne potrawy
    i na ich widok zakasamy rękawy.
    Aromatyczny zapach pierogów
    zachwyca nawet samych bogów.
    Farsz to grzyby i kapusta,
    toż to prawdziwa rozpusta!
    Piękny kolor ciasta
    zadziwia każdego człowieka tego miasta.
    Ich smak niepowtarzalny
    wraz z barszczem jest nierozerwalny.
    Pierogi to prawdziwy rarytas
    uwielbia je nawet sam Enrique Iglesias.

  3. Grudzień 15, 2015 at 4:07 pm — Odpowiedz

    Dziewczyny, rozpieszczacie nas w tym roku tymi przepisami ! Świąt mi nie starczy, żeby je wypróbować 🙂
    Ja moje pierwsze panettone jadłam we … Francji ! Bardzo lubię bakalie, sprawdzony przepis już mam, więc kto wie, kto wie 🙂 WESOŁYCH ŚWIĄT!!

    • Grudzień 15, 2015 at 4:59 pm — Odpowiedz

      Tak to jest w okolicach świąt, że o jedzeniu się myśli, jedzenie się planuje, jedzenie się szykuje, a potem…. kto to wszystko zje:).

  4. ~Anna Jakóbska
    Grudzień 15, 2015 at 6:12 pm — Odpowiedz

    Święta Bożego Narodzenia kojarzą mi się głównie z przepysznym sernikiem z bakaliami. Lekka jak chmurka serowa masa i herbatnikowy spód przywołujący obraz dzieciństwa. W środku pełno orzechów, rodzynek oraz skórka pomarańczowa nadające słodycz całemu ciastu. Mniam!

  5. Grudzień 16, 2015 at 10:06 pm — Odpowiedz

    Ty Kochana!! słuchaj! Mówisz, że drożdżami w proszku też można robić i ROBIĘ! 😉

  6. Grudzień 17, 2015 at 1:27 pm — Odpowiedz

    Pannetone pyszne, miałam okazję skosztować. Takie drożdżowe ciasta na specjalne okazje są popularne również w Hiszpanii (roscón de Reyes, pan quemado, mona de Pascua) i w każdym przypadku zaleca się właśnie takie długie leżakowanie ciasta (12 godzin lub czasem więcej). Rzeczywiście jest później różnica względem drożdżowych ciast polskich, które robi się znacznie krócej (wystarczy że zaczyn wyrośnie, 1,5 godziny), te dłużej wyrastające są delikatniejsze i dłużej zachowują świeżość. Takie są przynajmniej moje obserwacje 🙂

  7. Grudzień 17, 2015 at 6:09 pm — Odpowiedz

    Ja Panettone poznałam w Szwajcarii, ale staram się nie jeść za często, bo jemu nawet Chodakowska nie da rady 😉

  8. ~Marta
    Grudzień 19, 2015 at 1:51 pm — Odpowiedz

    Moja Oda do karpia po włosku 🙂

    Quando qualcuno mi domanda:
    Qual è il tuo piatto preferito?
    La carpa di mia mamma! – Rispondo,
    E’ tra i piatti più insoliti del mondo!
    Alcuni dicono: non è di buon sapore,
    Ma per me ha davvero un gran valore!
    Non è qualcosa spesso mangiata,
    Mai di lei mi son stancata
    Forse perché il gusto è prelibato
    Mmm questo pesce, morbido e delicato,
    Fritto diventa del colore dell’oro.
    Povera carpa, sarò sincera, proprio ti adoro! <3

  9. ~Dorota
    Grudzień 19, 2015 at 9:36 pm — Odpowiedz

    Gdy on wjeżdża na stół , czuję, że wydarzy się cud. Jego słodycz i smak sprawia że jestem bardzo rada :)) Makowiec mój świąteczny ulubieniec.

  10. ~Żaneta
    Grudzień 20, 2015 at 11:27 am — Odpowiedz

    A ja tam uwielbiam barszcz z uszkami,
    który wcinam całymi łyżkami.
    Barszcz zrobiony z czerwonych buraków,
    przenosi nas do dziecięcych smaków.
    Pływają w nim uszka,
    przykopconego Kopciuszka.
    W nich farsz grzybowy i omasta,
    to rzecz jasna.
    A kto tego nie lubi,
    niech smak swój już dziś zgubi.
    I przygotuje swój brzuszek,
    na coś innego,
    nie koniecznie coś pysznego.
    I co podoba Wam się to danie?
    Które można zjeść nawet na śniadanie.

  11. ~Agata
    Grudzień 20, 2015 at 9:09 pm — Odpowiedz

    burakoni
    pierożkoni
    czy krokietoni

    eccola per me….
    zuppa barszczana

  12. ~Daiana
    Grudzień 21, 2015 at 10:02 am — Odpowiedz

    Wigilijna Carpa 🙂
    Karp na stole wigilijnym w moim rodzinnym domu jest potrawą wyjątkową, ponieważ w żaden inny dzień w roku już nie pojawia się w naszym menu, zapewne podobnie jest w większości polskich domów. Od kilku lat mieszkam w Italii ale Święta Bożego Narodzenia obowiązkowo spędzam w Polsce razem z rodziną. 4 lata temu na Święta miał przyjechać mój narzeczony z Włoch. Byłam już wtedy w domu i w przeddzień jego przyjazdu w smsie napisałam mu, aby przywiózł „la carpa” z własnego gospodarstwa, jako że jest to nasza tradycyjna wigilijna potrawa. Wysyłając wiadomość nie zauważyłam, że słownik poprawił „carpa” na „capra” i tym samym z KARPIA czyli LA CARPA zrobiła się KOZA czyli LA CAPRA. Ta „drobna” zmiana nie stanowiła w praktyce żadnego problemu, gdyż mieszkając na wsi , mieliśmy zarówno zarybiony staw z karpiami jak i zwierzęta, w tym rzeczone kozy. Po chwili narzeczony zadzwonił z pytaniem, ile tej kozy ma przywieźć i dlaczego jemy kozę w wigilię? Ja na to: jaką kozę? Karpia! A on: jakiego karpia? La capra! 😀
    Ostatecznie karpie jak co roku kupiliśmy w pobliskim sklepie, ocalając życie włoskiej kózce 😉 A narzeczony spróbował w Wigilię z grzeczności tak karpia, jak i barszczu czerwonego… Włosi nie przepadają za takimi rybami…nie mówiąc o naszym barszczu – to ekstremalna potrawa dla niejednego Italiano 😀
    Życzę wszystkim dużo uśmiechu przy wigilijnym stole i radości w Święta w gronie najbliższych nam osób… śpieszmy się je kochać i doceniajmy ich obecność .
    Na koniec „uno scioglilingua” czyli włoski łamacz językowy z kozą w roli głównej! Kto spróbuje? 😉
    „Sopra la panca la CAPRA campa, sotto la panca la CAPRA crepa!”

  13. Grudzień 21, 2015 at 6:07 pm — Odpowiedz

    Moja ulubiona potrawa nazywa się moczka. Brzmi nieciekawie, ale to nic – wygląda jeszcze gorzej. W półpłynnej, brązowej substancji pływają różne, rozmoczone składniki. Strach jeść.
    Jednak odkąd pamiętam co roku w noc przed wigilią w garnku moczył się piernik, a w wigilię rano w rondelku bulgotała zasmażka. Potem w tym wszystkim lądowały bakalie, pomarańcza i kompot z agrestu. Co roku patrzyłam na to z obawą i niedowierzaniem. Bo czy takie składniki mogłyby w ogóle do siebie pasować? Trzymałam się więc od moczki z daleka.
    Aż wreszcie przyszedł ten dzień – miałam wtedy osiemnaście lat i kolejny raz patrzyłam, jak moja mama przeciera piernik przez sitko. Zastanawiałam się, jak to jest, że co roku poświęca kilka godzin na przygotowanie czegoś tak okropnego. I w końcu ciekawość zwyciężyła. Kiedy wzięłam do ust pierwszą łyżkę, nieziemski smak eksplodował w paszczy, a ja przekonałam się, że straciłam osiemnaście lat życia.
    I odtąd moczka jest ze mną w każde święta, nawet teraz, w Irlandii. Co roku zaczyna się tak samo – pewnego grudniowego dnia w starym domu pod Dublinem otwierają się czerwone drzwi i listonosz wręcza paczkę z piernikiem, specjalnym, który można kupić tylko na Śląsku. Potem piernik moczy się w największym garze, bulgoce zasmażka, lądują w środku kompot i bakalie. Miseczki z moczką stoją na wigilijnym stole obok tutejszego puddingu. I choćbym nie wiem ile jej zrobiła, jakoś nigdy nie starcza na długo.

  14. ~Natalia
    Grudzień 21, 2015 at 11:37 pm — Odpowiedz

    Rodzinna zgodność tkwi w arcydziele.
    Twór to nazbyt nadzwyczajny,
    co wodzi na pokuszenie.
    Pysznie puszysta błogość…
    Biała dama w towarzystwie płynie
    tworzy jedność, wielką siłę.
    Kulinarna rzeźba, dzieło rąk ludzkich
    wypełnione kiszonym cudem
    z nutą owocu miłości
    deszczu i lasu.
    Kreator dzieło zrumieni
    tworząc poemat smaku,
    wnet dostąpimy istnej uczty
    szczęścia.

  15. ~Agnieszka
    Grudzień 26, 2015 at 9:37 pm — Odpowiedz

    Fajnie by było, gdyby napisane było źródło przepisu http://www.delimamma.pl/2013/03/przepis-na-panettone.html 🙁

    Pozdrawiam serdecznie

    Agnieszka

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back

O AUTORZE

SHARE

Jadą sanie, jadą!